Wymowa wczorajszej sesji jest dość marna. Zejście pod poziom 3100 pkt można uznać za sygnał słabości rynku. Szanse na kolejny atak na szczyty oddalają się. Obecnie bardziej prawdopodobny wydaje się spadek cen i test poziomu wsparcia w postaci wrześniowo-październikowych dołków. Ratunkiem dla posiadaczy długich pozycji byłby szybki powrót cen
ponad poziom małej konsolidacji z ostatnich dni (wzrost ponad
3150 pkt), z której wczoraj
wyszliśmy dołem.
Przecena została zapoczątkowana w chwili publikacji danych makro w USA. Czy to nie zbytnia ostrożność? Raczej nie. Nie dość, że wydajność pracy w III kw. nie wzrosła (a prognozowano wzrost o ponad 1 proc.), to jeszcze wzrost z kw. II został obniżony z 1,6 proc. do 1,2 proc. Za to koszty jednostkowe zatrudnienia wzrosły w III kw. o 3,8 proc., a oczekiwano wzrostu o 3,4 proc. W efekcie w ciągu ostatnich 12 miesięcy wydajność pracy wzrosła o 1,3 proc. (najsłabiej od 9 lat), a koszt jednostkowy zatrudnienia zwiększył się o 5,3 proc., czyli najmocniej od 16 lat.