Reklama

W cieniu danych

Publikacja: 03.11.2006 08:13

Wymowa wczorajszej sesji jest dość marna. Zejście pod poziom 3100 pkt można uznać za sygnał słabości rynku. Szanse na kolejny atak na szczyty oddalają się. Obecnie bardziej prawdopodobny wydaje się spadek cen i test poziomu wsparcia w postaci wrześniowo-październikowych dołków. Ratunkiem dla posiadaczy długich pozycji byłby szybki powrót cen

ponad poziom małej konsolidacji z ostatnich dni (wzrost ponad

3150 pkt), z której wczoraj

wyszliśmy dołem.

Przecena została zapoczątkowana w chwili publikacji danych makro w USA. Czy to nie zbytnia ostrożność? Raczej nie. Nie dość, że wydajność pracy w III kw. nie wzrosła (a prognozowano wzrost o ponad 1 proc.), to jeszcze wzrost z kw. II został obniżony z 1,6 proc. do 1,2 proc. Za to koszty jednostkowe zatrudnienia wzrosły w III kw. o 3,8 proc., a oczekiwano wzrostu o 3,4 proc. W efekcie w ciągu ostatnich 12 miesięcy wydajność pracy wzrosła o 1,3 proc. (najsłabiej od 9 lat), a koszt jednostkowy zatrudnienia zwiększył się o 5,3 proc., czyli najmocniej od 16 lat.

Reklama
Reklama

Tym samym końcówka tygodnia zapowiada się mało przyjemnie i raczej dane z rynku pracy w USA niewiele są tu w stanie zmienić. Zastanówmy się, jak przypuszczalnie zostaną one odebrane? Czy dobre dane mogą ucieszyć rynek? Teoretycznie duży wzrost liczby miejsc pracy powinien być odebrany pozytywnie, ale gdy słabnie wydajność pracy można siź obawiać narastającej presji na płace, a tym samym na wielkość inflacji. To rodzi obawy o reakcję FOMC. Zatem dobre dane wcale nie muszą być pozytywnie odebrane. A słabsze? No właśnie, słabsze mogą być zapowiedzią osłabienia w gospodarce, choć to na razie jest tylko umiarkowane. Wzrost PKB bez uwzględnienia rynku nieruchomości oraz wymiany z zagranicą jest tylko nieznacznie słabszy od potencjalnego, a tym samym według wielu opinii rynek pracy nie musiałby w wyniku spowolnienia gospodarczego tak mocno ucierpieć. A co będzie, gdy po słabym wrześniu (o ile dane nie zostaną zrewidowane) nadejdzie słaby październik? Reakcję łatwo przewidzieć. Jedno jest pewne - wczorajsze dane o wydajności pracy sporo komplikują.

Oliwy do ognia dolewa Wal-Mart sugerujący, że listopadowa sprzedaż nie wzrośnie. Jest to o tyle istotne, że to właśnie konsumpcja jest jednym z motorów wzrostu PKB. Gdy ona osłabnie, zaczną się poważniejsze problemy, gdyż w tej chwili na rynek nieruchomości już liczyć nie można.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama