Jeszcze miesiąc temu Ministerstwo Finansów liczyło, że zaplanowane dochody budżetu z VAT są przeszacowane o 1,8 mld zł. Teraz resort spodziewa się, że niedobór - owszem - będzie, ale mniejszy o około 1 mld zł. - Skorygowaliśmy nasze prognozy wobec wysokiego poziomu spożycia - tłumaczy Jacek Krzyślak, dyrektor Departamentu Polityki Finansowej, Analiz i Statystyki MF.
Nie sprawdziły się więc obawy ekonomistów, że rząd zbyt pochopnie zaplanował tegoroczne wpływy z VAT (84,5 mld zł). Napływ pieniędzy z podatków pośrednich spowodował zresztą, że resort zmienił prognozy wykonania deficytu. Niedobór będzie niższy niż zapisane w ustawie budżetowej 30,55 mld zł o co najmniej 2 mld zł. Wynik "nakręcają" dochody z PIT - efekt wzrostu płac i malejącego bezrobocia.
Bijące rekordy wpływy z VAT to nie tylko efekt dobrej koniunktury i zwiększonej konsumpcji. Ekonomiści sugerują, że jest to też oznaka wychodzenia firm z szarej strefy. - W latach 2001-2002, kiedy gospodarka zwalniała, wpływy z podatków pośrednich malały szybciej niż inne wskaźniki makroekonomiczne. Firmy szukały oszczędności i nie fakturowały obrotu. Teraz mamy prawdopodobnie proces odwrotny - mówi Jacek Krzyślak.
28,55
mld - tyle