Bernd Pischetsrieder, którego od przyszłego roku na stanowisku prezesa Volkswagena zastąpi dotychczasowy szef AudiMartin Winterkorn, ma pozostać w spółce i kierować ?specjalnymi" projektami.
Jego pierwszym zadaniem będzie doprowadzenie do końca planu połączenia brazylijskiej części koncernu produkującej ciężarówki z MAN-em i Scanią. Taką wiadomość podał ?Sueddeutsche Zeitung", powołując się na informacje z rady nadzorczej największego producenta samochodów osobowych w Europie. - Pischetsrieder powinien dokończyć fuzję - powiedział Reutersowi jeden z jej członków. Do 17 listopada Pischetsriederowi ma być przekazana szczegółowa lista zadań.
Volkswagen, który jest głównym akcjonariuszem MAN-a i Scanii, obawia się, że jeżeli nie uda się przeprowadzić fuzji, akcje obu spółek zaczną tanieć i wolfsburski koncern na tym straci. W branży mówi się, że takiego scenariusza obawiał się szef rady nadzorczej VW Ferdinand Piech, który był przeciwny, by jego spółka zwiększała zaangażowanie w MAN-ie. Prawdopodobnie nagła zmiana na szczycie VW jest właśnie wynikiem odmiennych poglądów w firmie na ?fuzję trzech". Teraz producent samochodów osobowych nie ma innego wyjścia niż dokończenie tego, co zaczął.
Zadanie może się okazać trudniejsze do zrealizowania, niż mogłoby się wydawać, bo na znaczeniu zyskuje rodzina Wallenbergów, która jest przeciwna fuzji niemieckich spółek ze Scanią. Ostatnio za pośrednictwem kontrolowanego przez siebie holdingu Investor i licznych fundacji szwedzka rodzina zebrała ponad 30 proc. głosów w Scanii i może skuteczniej blokować decyzje VW, który ma 34 proc. głosów. Sztokholmski nadzór finansowy zaczyna się jednak uważniej przyglądać transakcjom zawieranym przez Wallenbergów, ponieważ zgodnie z krajowym prawem trzeba zgłaszać objęcie ponad 30 proc. głosów w spółce publicznej, czego rodzina nie zrobiła.