Reklama

Dziwne informacyjne przypadki i wypadki Jelfy

Czy zamiar wycofania Jelfy z giełdy był próbą zmniejszenia "kosztów" związanych z aferą?

Publikacja: 18.11.2006 08:25

Decyzją Głównego Inspektora Farmaceutycznego w Polsce przywrócona została produkcja w dwóch działach - maści i tabletek. Po opublikowaniu tej wiadomości notowania spółki wzrosły o 12 proc. Jednak na odrobienie strat inwestorzy muszą jeszcze długo czekać - wcześniejsze spadki były bardzo dotkliwe.

Podobnie brzmiące informacje pojawiłyby się w mediach, gdyby afera związana z zamienionymi przez spółkę lekami miała miejsce kilka miesięcy temu lub gdyby Jelfa była do dziś notowana na giełdzie. Tak się nie stało - Jelfa na giełdzie notowana już nie jest.

W tej szczególnej sytuacji - na szczęście. W tym miejscu - jak sądzę - oburzy się redaktor naczelny, który w sposób naturalny stracił możliwość pełniejszego wykorzystania kolejno pojawiających się informacji w gazecie.

Bo to byłoby tak: Na kilka dni przed publikacją "Dziennika" dotyczącą zamienionych leków Jelfy notowania tej spółki zaczęłyby zachowywać się inaczej niż cały rynek. Zaobserwowano by zwiększoną podaż papierów w trakcie dnia i "wyciąganie" akcji na koniec sesji. To fundusze inwestycyjne, które zaczynają już myśleć o końcówce roku, poprawiałyby swoją pozycję. W samym krytycznym dniu, czyli w dniu publikacji, handel akcjami nie byłby już możliwy. Zarząd giełdy - jeszcze przed sesją - podjąłby decyzję o zawieszeniu notowań spółki do czasu przedstawienia szczegółowych informacji dotyczących sytuacji.

Informacja o zawieszeniu notowań pojawiłaby się we wszystkich mediach elektronicznych, a następnego dnia w prasie. Kolejnego dnia "Parkiet" (i inne gazety) informowałby o całej sprawie na pierwszej stronie. U nas dodatkowo pojawiłoby się przygotowane przez dział analiz opracowanie, sugerujące wykorzystywanie poufnych informacji. Przedstawiciele Komisji Nadzoru Finansowego wzorem swojej poprzedniczki odpowiedzieliby zaś naszemu dziennikarzowi, że "komisja wnikliwie bada sprawę".

Reklama
Reklama

Zarząd Jelfy stanąłby przed trudnym zadaniem - zarządzanie kryzysowe na niespotykaną dotąd skalę. I obawiam się, że tego egzaminu by nie zdał. Skąd ta teza? Na początku maja 2006 roku miałem okazję w felietonie "Pańskie oko konia leczy" przedstawić politykę informacyjną spółki. A właściwie jej brak. Zwracałem wówczas uwagę na znaczący (bo wynoszący 27 proc.) spadek przychodów oraz pogłębiające się straty firmy i brak jakichkolwiek wyjaśnień. A - przypomnę - jednym z zagadnień, które należy przedstawiać w raportach kwartalnych, jest "zwięzły opis istotnych dokonań lub niepowodzeń emitenta w okresie, którego dotyczy raport wraz z wskazaniem najważniejszych zdarzeń ich dotyczących".

Z perspektywy czasu widzimy, że spółka miała przynajmniej jedno "niepowodzenie", o którym nie poinformowała swoich akcjonariuszy. Czy o tym wiedziała? To jest złe pytanie. Inwestorzy powinni się zapytać: od kiedy o tym wiedziała.

Afera z zamianą leków zbiegła się w czasie z procedurą wycofywania spółki z giełdy. Tu pojawia się wiele nowych pytań. Jelfa otrzymała zgodę Komisji Nadzoru Finansowego na przywrócenie akcjom formy dokumentu (zniesienie dematerializacji, będące odpowiednikiem wycofania akcji z publicznego obrotu) 27 października. Decyzja uprawomocniła się 10 listopada. Artykuł w "Dzienniku" ukazał się 9 listopada.

Czy zamiar wycofania spółki z giełdy był próbą zmniejszenia "kosztów" związanych z aferą? Jest to prawdopodobne - spółce zabrakło jednego dnia. Bo musimy pamiętać o przepisach informacyjnych dotyczących spółki publicznej. A w szczególności o odpowiedzialności związanych z tym przepisów naruszaniem. O wprowadzaniu inwestorów w błąd oraz o ewentualnym poświadczaniu nieprawdy. Pośrednio oznacza to podważanie zaufania do całego rynku kapitałowego. Sądzę, że prezes Sobolewski cieszy się, że nie musiał tłumaczyć na konferencji prasowej przyczyn zawieszenia i późniejszego odwieszenia notowań akcji Jelfy. Nie oglądaliśmy też w wiadomościach telewizyjnych informacji o tym, jak zachowują się notowania akcji - jak gwałtownie spadają, a potem rosną. Opisane na początku felieJedynie Komisja Nadzoru Finansowego ma teraz kłopot: "co z tą Jelfą". Czy powinna wypełniać obowiązki informacyjne aż do 10 listopada (do dnia uprawomocnienia się decyzji o dematerializacji akcji), co oznacza, że jeleniogórska spółka powinna poinformować o całej sprawie jeszcze 9 listopada. Czy może przeanalizować wcześniejsze raporty i skonfrontować je z obecną wiedzą o ówczesnej wiedzy władz spółki? Pytań jest wiele. A zainteresowanych jeszcze więcej. I dlatego, mimo że akcje Jelfy zostały z giełdy wycofane, powinniśmy dowiedzieć się możliwe dużo na ten temat.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama