Zdecydowana większość analityków spodziewała się, że trzynastoosobowa węgierska rada polityki pieniężnej podniesie wczoraj stopy procentowe z 8 do 8,25 proc. Chociaż ich prognozy nie sprawdziły się i bank centralny nie zmienił wczoraj kosztu kredytu, to ten wciąż jest najwyższy wśród państw członkowskich Unii Europejskiej.

Po ogłoszeniu decyzji o pozostawieniu stóp bez zmian węgierska waluta spadła o 1 proc. w stosunku do piątkowej ceny zamknięcia i za euro trzeba było zapłacić 259 forintów. Potem odrobiła jednak straty i późnym popołudniem jedno euro kosztowało 257,3 forinta. Wprawdzie od początku roku węgierska waluta staniała o 1,9 proc., ale od lipca systematycznie zyskuje i podrożała od tego czasu o niemal 10 proc. - Uważam, że sytuacja na rynku walutowym jest coraz lepsza - twierdzi Zsigmond Jarai, prezes banku centralnego.

Węgierska rada polityki pieniężnej, która na pięciu następujących po sobie posiedzeniach podnosiła stopy procentowe, zdecydowała o zastopowaniu podwyżek, chociaż ceny w październiku w stosunku rocznym wzrosły o 6,3 proc. - najbardziej od dwóch lat. Cel inflacyjny banku centralnego na ten rok jest znacznie ambitniejszy i zakłada wzrost wskaźnika cen w przedziale od 2 do 4 proc. - Do pozostawienia stóp na dotychczasowym poziomie skłaniał spadek dynamiki wzrostu płac, niższa konsumpcja i silny forint - uważa Gergely Suppan, ekonomista budapeszteńskiego oddziału Takarekbanku. Jego zdaniem, bank centralny chciał wysłać rynkowi sygnał, że nawet jeżeli w przyszłości będą dalsze podwyżki stóp, to nie będą już tak częste i niedługo się skończą.

Wczoraj bank obniżył prognozy inflacyjne na najbliższe lata. Wcześniej zakładał, że w przyszłym roku ceny podskoczą o 7 proc., a w 2008 r. o 4,2 proc. Teraz - że dynamika będzie w obu przypadkach niższa o 0,1 pkt proc. Prognoza wzrostu PKB na przyszły rok została poprawiona z 2,4 do 2,5 proc.

Bloomberg