Reklama

Do tej pory nie ma inwestora dla Hygieniki

Możliwe, że w piątek akcjonariusze Hygieniki nie będą głosować nad podwyższeniem kapitału. Maciej Zientra jeszcze nie dogadał się z potencjalnym inwestorem, który miał objąć akcje

Publikacja: 23.11.2006 06:28

Wciąż nie jest pewne, czy na piątkowym walnym zgromadzeniu Hygieniki odbędzie się głosowanie nad propozycją Macieja Zientary (największego akcjonariusza i szefa rady nadzorczej) dotyczącą emisji od 2 mln do 5 mln walorów. Papiery miałyby być sprzedane inwestorowi strategicznemu, który, jak mówił wcześniej Zientara, oprócz pieniędzy wniósłby do spółki także "wartość dodaną".

Trwają rozmowy

Podwyższenie kapitału w Hygienice miało być głosowane już miesiąc temu. Nie doszło do tego, bo M. Zientara nie dogadał się jeszcze z potencjalnym inwestorem i ogłoszono przerwę w obradach NWZA. W "Parkiecie" pisaliśmy, że osobą, do której mogłaby być kierowana emisja był Krzysztof Moska, akcjonariusz Lenteksu. Dziś wiemy, że tak było w rzeczywistości. Jednak z naszych obecnych informacji wynika, że rozmowy z nim zostały zakończone jeszcze w październiku, a biznesmeni nie doszli do porozumienia. Prawdopodobnie nie dogadali się w sprawie zasad ewentualnej współpracy Lenteksu z Hygieniką.

Czy M. Zientara znalazł inwestora? Miesiąc temu twierdził, że Lentex i K. Moska nie są jedynymi, z którymi rozmawia. - Dziś nie mogę na 100 procent powiedzieć, że w piątek walne zgromadzenie Hygieniki będzie głosować nad podwyższeniem kapitału. Wciąż nie skończyłem negocjacji z inwestorem - powiedział wczoraj M. Zientara. Na pytanie o K. Moskę odpowiada - Jestem z nim w kontakcie.

Pieniądze się przydadzą

Reklama
Reklama

Dariusz Nikołajuk, prezes Hygieniki też nie jest pewien czy w piątek dojdzie do głosowania nad emisją akcji. Twierdzi jednak, że spółka może bez problemów obyć się bez pieniędzy od zewnętrznego inwestora. Choć rzeczywiście przydałby się zastrzyk kapitału na zakup nowych maszyn, które pozwoliłyby na zwiększenie produkcji. - W ciągu ostatniego roku sytuacja Hygieniki zdecydowanie się zmieniła i dziś pracujemy już na pełnych mocach - mówi Nikołajuk. Na inwestycje potrzeba kilka milionów złotych. Prezes zaznacza jednak, że nowe maszyny spółka może np. leasingować. Znacznie zmniejszyła poziom zobowiązań (na to w dużej mierze poszło 7 mln zł z poprzedniej emisji) i dziś ma zdolność kredytową.

Produkcja powinna rosnąć

Choć zwiększenie zdolności produkcyjnych, jak twierdzi D. Nikołajuk, nie jest konieczne od razu, jednak wkrótce może okazać się bardzo potrzebne. Hygienika podpisała właśnie nowe kontrakty na sprzedaż produktów pod tzw. markami prywatnymi (dla sieci handlowych). - Te umowy gwarantują nam wyższe marże niż poprzednio - dodaje prezes. Poza tym firma ma nadzieję, że więcej będzie sprzedawać pod własnymi markami: Bambino i Linell. Między innymi dlatego, że właśnie rozbudowano ogólnopolską sieć dystrybucji. Do tego produkty pod własnym brandem Hygienika eksportuje. Na razie głównie do Rosji. Tam trafiło w ostatnim miesiącu około 5 proc. całej produkcji firmy. Poza tym przyszłościowym odbiorcą są Czechy. - Myślimy też cały czas o rozbudowaniu portfela produktów. Tym bardziej, że mamy zapytania o dodatkowy asortyment od naszych klientów ze Wschodu - zdradza D. Nikołajuk. Na razie firma wytwarza pieluchy i materiały do higieny kobiecej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama