Podstawowym problemem z "narodowym interesem" jest trudność w określeniu, na czym miałby on polegać. Czy w interesie narodowym Polski jest kontrola polityków nad około trzema tysiącami firm o wartości około 17 proc. produktu krajowego brutto? Porównywalny do polskiego poziom kontroli polityków nad gospodarką istnieje w Rosji, podczas gdy w krajach UE (w tym we Francji) wartość państwowych firm nie przekracza kilku procent PKB. Czy w interesie narodowym jest mianowanie zarządów i rad nadzorczych z klucza partyjnego, który zawsze będzie przedkładać serwilizm i dyletantyzm nad fachowość i niezależność myślenia? Czy może podejmowanie decyzji na niekorzyść konsumenta, który za pomysły partyjnych liderów zapłaci wyższe ceny towarówczy usług wytwarzanych przez upolitycznione firmy? Kuriozalnie, im biedniejsze społeczeństwo, tym łatwiej akceptuje hasła obrony narodowego interesu. Może wynika to z przekonania, że jak niewiele się ma, to nic się nie zyska na zmianach. Rzecz w tym, że wciąż można jeszcze stracić - rachunki za błędy polityków płacą zwykli ludzie, podobnie jak rachunki za prąd, gaz czy wodę.
A rachunki będą wyższe
W nadchodzącym roku rachunki gospodarstw domowych za media mają znacznie wzrosnąć - nie tylko z powodu wzrostu podatków pośrednich, ale także z powodu wzmacniania "narodowego interesu". Nie powinno to właściwie dziwić. Sektor zaopatrzenia w energię, gaz i wodę pozostaje w większości pod kontrolą państwa - udział sprywatyzowanych przedsiębiorstw w przychodach całego sektora wynosił zaledwie 20 proc. w 2005 r. Najnowsze pomysły rządu zakładają pionową konsolidację sektora elektroenergetycznego (od kopalń przez elektrownie po dystrybutorów) i stworzenie dwóch głównych regionalnych molochów - Polskiej Grupy Energetycznej (PGE) i Grupy Energetycznej Południe (GEP). Jeśli mylą się te dwie nazwy i skróty, to nie szkodzi - w praktyce i tak będziemy mieli do czynienia z jednym państwowym właścicielem. Pionowa konsolidacja sektora elektroenergetycznego ma zapewnić środki na inwestycje, których państwowe firmy pilnie potrzebują. W 2005 r. amortyzacja majątku trwałego przewyższała inwestycje w państwowych firmach sektora wytwarzania i zaopatrywania w energię elektryczną, gaz i wodę. Przedsiębiorstwa państwowe przejadały więc swój majątek i nie miały wystarczających środków na jego odtworzenie. Nawet jednak te niewystarczające środki przedsiębiorstw państwowych przeznaczane były głównie na inwestycje w budynki i lokale oraz środki transportu - inwestycje te stanowiły prawie 70 proc. wydatków inwestycyjnych ogółem przedsiębiorstw państwowych w 2005 r. Nieliczne w tym sektorze firmy prywatne postępowały dokładnie odwrotnie - inwestycje były wyższe niż amortyzacja i skierowane głównie na zakup maszyn i urządzeń - 55 proc. środków na inwestycje ogółem stanowił zakup maszyn i urządzeń, a 45 proc. budynków i środków transportu.
Efekt zahamowania prywatyzacji, restrukturyzacji i inwestycji w sektorze elektroenergetycznym już jest widoczny w poziomie cen - w 2006 r. w państwowym Zakładzie Energetycznym Warszawa-Teren prąd był droższy o około 10 proc. niż w prywatnym STOEN-ie, pomimo że zapewne ta druga firma ponosiła wyższe nakłady na modernizację i inwestycje. Swoją drogą, krótkie nogi miało twierdzenie m.in. obecnego ministra skarbu Wojciecha Jasińskiego, że zagraniczne firmy nie wypełniają zobowiązań inwestycyjnych i drenują sprywatyzowane firmy. Otóż z danych tego samego Ministerstwa Skarbu Państwa wynika, że zagraniczni właściciele sprywatyzowanych przedsiębiorstw zainwestowali ponaddwukrotnie więcej niż obiecali - zamiast 22,7 mld zł prawie 55 mld zł do końca 2005 r. Precyzyjniejsze byłoby więc twierdzenie, na które być może wpadnie jeszcze obecny lub przyszły minister skarbu, że zagraniczni właściciele sprywatyzowanych firm zarabiają na polskich konsumentach, a następnie transferują część zysków za granicę (co widać w bilansie płatniczym). I do tego zagraniczni kapitaliści sprzedają polskim konsumentom towary i usługi lepszej jakości i tańsze niż przedsiębiorstwa państwowe realizujące narodowy interes.
Potrzeba gigantycznych