W piątek akcje Elektromontażu-Export podrożały o 23,6 proc., do 3,88 zł. Podczas sesji kurs walorów rósł nawet o prawie 40 proc. i wynosił 4,37 zł. Właściciela zmieniło 19 proc. kapitału zakładowego spółki. Jakie są powody nagłego zainteresowania firmą?

- To czysta spekulacja - uciął Zdzisław Kondrat, prezes spółki zajmującej się podwykonawstwem i dostarczaniem urządzeń elektroenergetycznych. Podkreślił, że to nie pierwsze tak gwałtowne zachowanie kursu kierowanej przez niego firmy.

Elektromontaż jest w trudnej sytuacji finansowej. Po trzech kwartałach spółka ma blisko 32 mln zł straty netto przy 42,5 mln zł przychodów. Jej głównym problemem jest zadłużenie.

Przypomnijmy: w grudniu ubiegłego roku sąd zatwierdził porozumienie z ponad 1,1 tys. wierzycieli, którym spółka była winna łącznie 38,25 mln zł. Podpisany układ zmniejszył wielkość zobowiązań o 40 proc., do ok. 22 mln zł. Jednak spółka nie wywiązała się ze zobowiązań i nie zapłaciła wierzycielom pierwszej z 12 rat kwartalnych (ponad 1,8 mln zł, nie licząc spłaty drobnych wierzycieli). Prawdopodobnie za to głową przypłacili członkowie zarządu firmy, chociaż oficjalnie zrezygnowali z powodów osobistych. Od sierpnia kieruje nią Zdzisław Kondrat.

W październiku Elektromontaż złożył wniosek o ogłoszenie upadłości z możliwością zawarcia układu. Sąd przychylił się do niego na początku listopada. Zarząd liczy na to, że wynegocjuje z wierzycielami lepsze warunki spłaty zadłużenia i spółka wyjdzie na prostą. Być może giełdowi inwestorzy liczą na to, że w najbliższych dniach spółka poinformuje rynek o zawarciu nowego, korzystniejszego układu. Prezes nie potwierdził jednak tych informacji.