Świąteczna przerwa w USA i brak notowań na tamtejszych rynkach sprawiły, że wczorajsze notowania rozpoczęły się w pobliżu poziomu czwartkowego zamknięcia. Obie sesje stanowiły niejako jedną większą całość nieprzerwaną przez ocenę sytuacji na rynkach zza oceanu. Na obu dominowała podaż.

Spadku cen zarówno w czwartek, jaki i wczoraj nie można traktować inaczej niż jako ruch korekcyjny wcześniejszego wzrostu. Wzrostu, który był dynamiczną reakcją popytu na fakt obrony poziomu wsparcia, czyli dołka z pierwszej listopadowej sesji. Dzięki temu mamy nowe wsparcie, położone nieco wyżej. Różnica nie jest wielka, więc nie daje wystarczającej ulgi posiadaczom długich pozycji, którzy nadal muszą brać pod uwagę szeroki zakres wahań cen. Sam przebieg dzisiejszych notowań trudno uznać za emocjonujący. Poza ciekawym początkiem, gdy ceny oddalały się in minus od poziomu wczorajszego zamknięcia, nie działo się wiele. Około 11.00 rozpoczęła się konsolidacja, która trwała niemal do końca notowań. Dopiero pół godziny przed końcem sesji ceny wyszły z tej konsolidacji dołem. Wyszły tylko na chwilę. Nowe minima dnia nie wywołały paniki wśród posiadaczy długich pozycji ani nie zmobilizowały posiadaczy krótkich do ataku. Ostatnie minuty sesji to ponowny wzrost cen i wyciągnięcie cen ponad poziom wspomnianej konsolidacji.

Zapewne bierność podaży i dość pewna postawa popytu wynikały z faktu, że nowe minimum sesji zostało wykreślone w świetle ostatniej luki hossy, której ponownie nie udało się zamknąć. Jest to przesłanka sugerująca, że popyt jest w stanie sobie z podażą poradzić. Przesłanka poboczna. Wspomniana luka nie jest bowiem kluczowym wsparciem w tej chwili. Jak już wspominałem wyżej, pozostaje nim ostatni lokalny dołek i będzie nim do chwili, gdy nie pojawi się nowy położony na wyższym poziomie.

Na koniec wydaje mi się, że warto wspomnieć o panujących na rynku nastrojach. Już w trakcie sesji wyraźnie widać było narastający pesymizm, który sprawił, że chwilami baza kurczyła się niemal do zera. To także był sygnał, że potencjał spadku się wyczerpuje. Sam w sobie nie jest to oczywiście sygnał kupna, ale w połączeniu z innymi czynnikami (jak choćby utrzymaniem się cen ponad poziomem średniej kroczącej) każe sądzić, że początek przyszłego tygodnia powinien być dla posiadaczy długich pozycji pomyślny.