Belgijski sąd oddalił w całości zażalenie Polski na częściowy wyrok Trybunału Arbitrażowego w Londynie. W zeszłym roku orzekł on, że nasz kraj, nie dotrzymując obietnic danych Eureko przy prywatyzacji PZU, złamał polsko-holenderską umowę o ochronie inwestycji. Polska odwołała się od wyroku i przegrała.

Obecnie ministerstwo skarbu (55 proc. akcji PZU) i Eureko (ok. 33 proc.) próbują negocjować i znaleźć polubowne rozwiązanie sporu o największego polskiego ubezpieczyciela. Wyrok belgijskiego sądu zapewne te negocjacje przyspieszy. Polsce będzie coraz bardziej zależeć na czasie. Oddalenie naszej skargi oznacza, że wkrótce może się rozpocząć druga część arbitrażu. Sędziowie będą musieli zdecydować, jakie odszkodowanie Polska zapłaci Eureko za niedotrzymanie zapisów umowy prywatyzacyjnej PZU. Holendrzy nigdy nie mówili, jak wysokiego zadośćuczynienia się spodziewają. Spekuluje się nawet o 8 mld zł.

Ewentualna ugoda między ministerstwem skarbu a Eureko mogłaby wstrzymać arbitraż. Wystarczy, że obie strony zobowiążą się do wycofania z sądów wszelkich roszczeń przeciwko sobie. Ale koniec arbitrażu to nie koniec kosztów. Spekuluje się bowiem, że ugoda będzie polegała na wykupie akcji PZU od Eureko. Wartość takiej transakcji będzie zapewne wyższa od odszkodowania, jakie zasądziłby trybunał.