Wysoka forma polskiej reprezentacji siatkarskiej w połączeniu z różnicą czasu między Polską a Japonią (gdzie odbywają się mistrzostwa świata w siatkówce) przynoszą nieoczekiwane konsekwencje na krajowym rynku międzybankowym. Okazuje się, że duża część dilerów, postawiona przed wyborem, czy obserwować to, co dzieje się na rynku, czy też to, jak radzą sobie siatkarze, wybiera to drugie. Efekt? W trakcie meczów handel na rynku międzybankowym zamiera.

Dotychczas ten "problem" wystąpił dwukrotnie: we wtorek, gdy Polacy pokonali Rosję 3: 2, i wczoraj, gdy nasza reprezentacja wygrała z Serbią 3: 0. Wcześniej zainteresowanie rozgrywkami nie było tak duże (a i mecze nierzadko kończyły się jeszcze przed rozpoczęciem handlu).

Do najbardziej zaskoczonych należeli partnerzy warszawskich dilerów z banków londyńskich. - Pierwszego dnia zupełnie nie wiedzieli, co się u nas dzieje, że nie można było zawierać transakcji. Tłumaczenia, że to przez mistrzostwa, niewiele dały. Oni dziwili się: jakie mistrzostwa? To było latem - relacjonuje jeden z obserwatorów rynku. Latem odbywały się mistrzostwa świata w piłce nożnej, w których również grała polska reprezentacja. Ten turniej odbywał się jednak w Niemczech, więc nie było niekorzystnej różnicy czasu. No i Polacy nie wypadli tam najlepiej.

Wygląda jednak na to, że siatkówka nie na długo oderwała dilerów od ekranów ich komputerów. Dwa ostatnie mecze polska reprezentacja w Japonii rozegra w najbliższy weekend. W poniedziałek można będzie najwyżej wymienić się uwagami na ich temat. To zaś można zrobić już przy okazji zawierania transakcji.