Reklama

Chorwacja wychodzi z bałkańskiego kotła i zmierza do Europy

Celem władz w Zagrzebiu jest wejście do Unii Europejskiej w 2009 r. Wprawdzie gospodarce kraju wciąż jest daleko do poziomu sąsiadującej Słowenii, ale w zestawieniu z innymi bałkańskimi krajami Chorwacja wypada znakomicie

Publikacja: 02.12.2006 08:05

61-proc. wzrost od początku roku indeksu giełdy w Zagrzebiu to najlepszy wynik w całej Europie. Historyczny rekord Crobex ma już wprawdzie za sobą, ale wartość tego indeksu wciąż utrzymuje się w pobliżu tego poziomu. Dla porównania: od stycznia BUX, indeks budapeszteńskiego parkietu, może poszczycić się jedynie 9,8-proc. wzrostem. Z kolei praski PX zwyżkował o 5,7 proc., a będący w dobrej kondycji warszawski WIG20 o 21 proc. Giełda w Zagrzebiu uniknęła również drastycznych spadków, jakie miały miejsce wiosną na innych środkowoeuropejskich parkietach, kiedy kapitał odpływał z rynków wschodzących.

Giełda coraz bardziej

atrakcyjna

Wielu instytucjonalnych inwestorów zaczyna doceniać wartość chorwackiego rynku. Do dynamicznego wzrostu Crobeksu przyczyniła się w dużej mierze przeszło czteromiesięczna walka o Plivę, największego w regionie producenta leków, którą toczył amerykański koncern Barr i islandzki Actavis. Pojedynek wygrali Amerykanie i kupują Plivę za 2,5 miliarda dolarów.

Inwestowanie w takich krajach jak Chorwacja staje się opłacalne. - Akcje na niektórych rynkach Europy Środkowo-Wschodniej, np. w Warszawie, zaczynają być drogie. Inwestycje zaś w walory spółek z takich krajów jak Chorwacja przynoszą jeszcze duże zyski. Tego typu rynki są małe i mniej związane z gospodarką amerykańską, co uodparnia je na skutki wahań koniunktury za oceanem - twierdzi giełdowy guru Mark Mobius, prezes funduszu Franklin Resources.

Reklama
Reklama

Koniunkturę napędza fakt, że większość spółek debiutuje właśnie w Chorwacji, a nie za granicą. Również państwo zamierza przyspieszyć prywatyzację i oddać część kontrolowanych przez rząd spółek w ręce giełdowych graczy. W listopadzie sprzedawano akcje koncernu INA, krajowego paliwowego potentata. Obywatele Chorwacji mogli kupić od 15 do 17 proc. walorów. W piątek zaczęły się notowania spółki równolegle na giełdzie w Zagrzebiu i Londynie. Rząd planuje również sprzedaż udziałów w Hrvatskim Telekomie, liderze na rynku usług telekomunikacyjnych, i Osiguranje, największym krajowym ubezpieczycielu. Chorwackie media spekulują, że może dojść do fuzji tego ostatniego z państwowym Hrvatska Postanska Bank, jednym z wiodących pożyczkodawców, a potem sprzedaży połączonych koncernów.

To jednak za mało. Międzynarodowy Fundusz Walutowy naciska na Zagrzeb, by przyspieszył prywatyzację. Sytuację utrudnia fakt, że powoli zbliża się przedwyborczy okres. -Prywatyzacja będzie kluczową kwestią w niedalekiej przyszłości. Rok 2007 będzie okresem wyborów parlamentarnych, i do tego czasu rządowi będzie trudno podejmować decyzje dotyczące sprzedaży majątku - twierdzi Goran Krmpotic, dyrektor ds. zarządzania spółki Osiguranje.

Wojenna przeszłość utrudnia wejście do Unii

Oddawanie państwowych zakładów w ręce prywatne to jeden z elementów reform, jakie musi przeprowadzić Chorwacja przed przystąpieniem do Unii Europejskiej. Zagrzeb, który rozpoczął negocjacje akcesyjne rok temu, planuje przystąpić do UE za trzy lata. Na razie chorwacki parlament dostosował krajowe ustawodawstwo do unijnego w 25 obszarach. Do uregulowania pozostało jeszcze dziesięć kwestii. Na zmiany zdecydowanie naciska Unia Europejska.

- Droga do przystąpienia do Wspólnoty prowadzi przez poważne reformy i nie będzie to wyglądało jak spacer po parku - ostrzega chorwacki rząd Olli Rehn, unijny komisarz ds. rozszerzenia. Bruksela karci lewicowy rząd Ivo Sanadera za to, że zorganizowana przestępczość wciąż działa w kraju na szeroką skalę. Unia ponagla też Zagrzeb, by ten skuteczniej walczył z korupcją i przyspieszył reformę sądownictwa oraz administracji publicznej. Oprócz tego Chorwacja, by stać się członkiem Unii Europejskiej, musi poprawić sytuację mniejszości narodowych, głównie Serbów i Bośniaków. Właśnie rozliczenie z okresem wojny na Bałkanach będzie dla Chorwatów jednym z większych problemów. Zaniechanie przez władze ścigania zbrodniarzy wojennych, takich jak generał Ante Gotovina, wpłynęło na wstrzymanie negocjacji akcesyjnych. Były prezydent Chorwacji, Franjo Tudjman (zmarł w 1999 r.) został uznany przez Trybunał Haski za odpowiedzialnego za etniczne czystki na Serbach. Z faktem, że były przywódca jest postrzegany jak zbrodniarz, nie może pogodzić się wielu Chorwatów. Wpływa to m.in. na eurosceptycyzm mieszkańców bałkańskiego kraju. Przez dłuższy czas przystąpienie do Unii, według badań ośrodka Plus Agency, popierało niespełna 40 proc. obywateli kraju. Dopiero niedawno liczba euroentuzjastów wzrosła do 45 proc. - To przez wojnę straciliśmy możliwość szybkiego wejścia do Unii - stwierdził Stipe Mesić, prezydent kraju, który w czasach Franjo Tudjmana był premierem.

Spada deficyt i ceny

Reklama
Reklama

By spełnić kryteria unijne rząd musi uporać się też z dziurą budżetową. Jeszcze trzy lata temu wynosiła ona 6,3 proc. PKB. Z kolei uchwalony w ubiegłym miesiącu budżet na nadchodzący rok przewiduje, że deficyt sięgnie 2,8 proc. PKB. Jeśli plan się uda, Chorwacja zmieści się w limicie, jaki Unia ustanowiła dla państw członkowskich.

Zmniejsza się również inflacja. W październiku ceny wzrosły o 2,1 proc., i jest to najmniejsza zwyżka od stycznia 2005 r. Przed rokiem inflacja była prawie dwukrotnie wyższa i wynosiła 4,1 proc. Wśród państw południowej Europy, które stoją u progu członkostwa lub dopiero negocjują jego warunki, Chorwacja pod względem wzrostu cen wypada najlepiej. W Rumunii w październiku inflacja ukształtowała się na poziomie 4,8 proc. Z kolei Bułgaria i Turcja zanotowały zwyżkę cen o 5,7 proc. i 10 proc.

Turystyka

napędza wzrost

Chorwacja w okresie istnienia komunistycznej Jugosławii była najlepiej po Słowenii rozwiniętą republiką. Wojna na Bałkanach zaszkodziła gospodarce Chorwacji, ale ten kraj odrobił już straty, jakie wywołała wojna, choć nie wszystkie regiony kraju podniosły się ze zniszczeń. W II kwartale gospodarka bałkańskiej republiki rozwijała się w tempie 3,6 proc. Wzrost gospodarczy za ubiegły rok wyniósł 4,3 proc. Jego wahania silnie uzależnione są jednak od liczby odpoczywających osób na dalmatyńskiej riwierze. Turystyka to aż 20 proc. chorwackiego PKB. Lato jest gorącym okresem nie tylko dla zagranicznych wczasowiczów. Turystyka wpływa na znaczący wzrost zatrudnienia w miesiącach letnich.

- Efekt sezonowy jest w Chorwacji wyjątkowo silny - uważa Hrvoje Dolene, główny ekonomista Raiffeisenbanku w Zagrzebiu. W sierpniu stopa bezrobocia wyniosła 15,7 proc., w październiku zaś podskoczyła już do 16,7 proc. W porównaniu z krajami Unii Europejskiej liczba osób pozostających bez pracy w Chorwacji jest duża. Jednak patrząc na wskaźniki innych bałkańskich republik, Chorwaci mają się z czego cieszyć. W sąsiedniej Bośni i Hercegowinie, według szacunków analityków banku Hypo Group Alpe Adria, bezrobocie wynosi 44,3 proc. Jego gigantyczny rozmiar to również domena Serbii (31,5 proc.) i Macedonii (35,4 proc.).

Reklama
Reklama

Korzyści, jakie płyną z malowniczej, długiej linii brzegowej, to nie tylko spadek bezrobocia. Zagraniczni inwestorzy, głównie Niemcy i Skandynawowie, masowo kupują nieruchomości na dalmatyńskiej riwierze. Doprowadziło to do tego, że ceny mieszkań na wybrzeżu są znacznie wyższe niż w stolicy. Za sprawą m.in. chorwackiej turystyki, rosną też bezpośrednie inwestycje zagraniczne: w pierwszej połowie roku napłynęło 1,1 mld euro.

Rząd Ivo Sanadera marzy zapewne, aby lepsze wskaźniki makroekonomiczne przełożyły się również na pozytywne postrzeganie kraju przez urzędników z Brukseli. Wszak to też od nich zależy, czy Zagrzeb w 2009 r. będzie stolicą unijnego kraju.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama