Reklama

Gilowska najpoważniejszą kandydatką na szefa NBP

Jak wynika z nieoficjalnych informacji, to obecna wicepremier i minister finansów ma największe szanse na stanowisko prezesa banku centralnego. Kandydatura powinna być znana najpóźniej za kilka dni

Publikacja: 04.12.2006 09:01

W tym tygodniu powinniśmy się dowiedzieć, kto - zdaniem prezydenta Lecha Kaczyńskiego - jest najlepszym kandydatem na prezesa Narodowego Banku Polskiego. Zgodnie z konstytucją to prezydent proponuje kandydata, którego następnie zatwierdza Sejm. Posłowie powinni się z tym uporać do 10 stycznia przyszłego roku, kiedy kończy się sześcioletnia kadencja Leszka Balcerowicza. Kto będzie jego następcą?

Przewaga wicepremier

Z wywiadów, jakie przeprowadziliśmy w ubiegłym tygodniu z osobami, które są blisko rozmów w sprawie szefa banku centralnego, wynika, że największe szanse na to stanowisko ma Zyta Gilowska, wicepremier i minister finansów. Dlaczego? Cieszy się większym zaufaniem prezydenta i premiera niż inni kandydaci. Ma nad nimi przewagę, gdyż ma tytuł profesorski i większe doświadczenie. Innymi poważnymi zainteresowanymi są bowiem Wojciech Kuryłek, prezes Banku Gospodarstwa Krajowego, i Cezary Mech, były wiceminister finansów. Obaj są "tylko" doktorami. Słabą stroną Kuryłka miałby być również wiek - nie ma nawet 35 lat.

Według naszych źródeł, pod uwagę nie jest natomiast brana - uznawana za najpoważniejszą kandydatkę - Urszula Grzelońska, prof. Szkoły Głównej Handlowej. Raczej nie wchodzi również w grę Stanisław Kluza, były minister finansów, który od kilku miesięcy pełni funkcję przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego.

Nie wszystko złoto

Reklama
Reklama

Jeśli Zyta Gilowska faktycznie zostałaby prezesem NBP, to - zdaniem ekonomistów - pozytywnie przyjęto by ją przez rynki finansowe. Analitycy, z którymi rozmawialiśmy, wskazują jednak, że kandydatura obecnej minister finansów nie jest pozbawiona wad. Jaka jest największa? Słaba znajomość angielskiego. - Tymczasem prezes banku centralnego to taka funkcja, która wymaga czasem spotkań naprawdę w cztery oczy, nawet bez tłumacza - uważa jeden z naszych rozmówców.

Inne słabości Gilowskiej to słabe wyczucie rynków finansowych, a także fakt, że dotychczas zajmowała się polityką fiskalną, a nie pieniężną. Jak pokazują jednak doświadczenia obecnego prezesa NBP, to nie musi być duży problem. L. Balcerowicz również przychodził do banku centralnego z doświadczeniami z pracy w rządzie. Mimo to nie doprowadził do destabilizacji sytuacji na rynkach finansowych.

Chce czy nie?

Fakt, że kandydatura Zyty Gilowskiej jest poważnie brana pod uwagę, nie oznacza, że faktycznie zostanie ona szefem NBP. Decyzja zależy bowiem także od niej samej. Tymczasem w czwartkowym wywiadzie dla TVN24 wicepremier stwierdziła, że "nie ma ochoty" na fotel prezesa Narodowego Banku Polskiego. Dodała jednak, że gdyby dostała taką propozycję, to "przyjrzałaby się" jej.

Gdyby ją zaakceptowała, premier Jarosław Kaczyński musiałby poszukać jej następcy w resorcie finansów. I możliwe, że już ma kandydata.

Już pod koniec tego tygodnia, a najpóźniej na początku następnego, premier ma rozpocząć przegląd prac poszczególnych ministerstw. Według rzecznika rządu, finał tego przeglądu ma nastąpić "na początku 2007 r.". Wtedy też rozstrzygnie się los byłego premiera i byłego komisarza Warszawy, Kazimierza Marcinkiewicza. J. Kaczyński szuka dla niego miejsca w rządzie - być może jako ministra finansów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama