W tym tygodniu powinniśmy się dowiedzieć, kto - zdaniem prezydenta Lecha Kaczyńskiego - jest najlepszym kandydatem na prezesa Narodowego Banku Polskiego. Zgodnie z konstytucją to prezydent proponuje kandydata, którego następnie zatwierdza Sejm. Posłowie powinni się z tym uporać do 10 stycznia przyszłego roku, kiedy kończy się sześcioletnia kadencja Leszka Balcerowicza. Kto będzie jego następcą?
Przewaga wicepremier
Z wywiadów, jakie przeprowadziliśmy w ubiegłym tygodniu z osobami, które są blisko rozmów w sprawie szefa banku centralnego, wynika, że największe szanse na to stanowisko ma Zyta Gilowska, wicepremier i minister finansów. Dlaczego? Cieszy się większym zaufaniem prezydenta i premiera niż inni kandydaci. Ma nad nimi przewagę, gdyż ma tytuł profesorski i większe doświadczenie. Innymi poważnymi zainteresowanymi są bowiem Wojciech Kuryłek, prezes Banku Gospodarstwa Krajowego, i Cezary Mech, były wiceminister finansów. Obaj są "tylko" doktorami. Słabą stroną Kuryłka miałby być również wiek - nie ma nawet 35 lat.
Według naszych źródeł, pod uwagę nie jest natomiast brana - uznawana za najpoważniejszą kandydatkę - Urszula Grzelońska, prof. Szkoły Głównej Handlowej. Raczej nie wchodzi również w grę Stanisław Kluza, były minister finansów, który od kilku miesięcy pełni funkcję przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego.
Nie wszystko złoto