Dlaczego ofert jest mało? Przede wszystkim za małe są emisje. - Przy aktualnych emisjach i popycie na nie klient ponosi wysokie koszty kredytu - twierdzi Konrad Brzozowski z DM Polonia. - Niewielkie wartości ofert i duży popyt wiążą się z dużymi redukcjami, a w rezultacie klient traci na kosztach zapłaconej prowizji. Załóżmy, że ktoś ma 100 tys. zł. Przy lewarze równym 1000 proc. środków własnych będzie mógł kupić akcje za 1,1 mln. zł. Jeśli okaże się, że są duże redukcje, może się zdarzyć, że klient wykorzysta tylko własne środki- tłumaczy Brzozowski. Poza tym bankom nie opłaca się przygotowywać ofert na małe emisje, bo wiąże się to z dużym ryzykiem przy stosunkowo małych przychodach.
DM Polonia oferuje także akcje LSI Software, ale ich zakup nie będzie lewarowany. - Za nas decyzję podjęło biuro. Ten temat w zasadzie nie był poruszany, przeszedł bez echa - powiedział Grzegorz Siewiera, prezes LSI. Tymczasem, jak wyjaśnił K. Brzozowski, nie będzie oferty kredytów na zakup tych akcji, bo emisja jest za mała (jej wartość to 11 mln zł, a więc będzie to najmniejszy z dotychczasowych debiutów).
Większa będzie emisja akcji CEDC (200 mln zł), ale biuro maklerskie ING nie przygotowało oferty kredytowej z powodu problemów prawnych.
DM IDMSA, prócz akcji Monnari, oferuje także prawa poboru akcji Mastersu - na które jednak nie będzie oferować kredytów. - Nie mamy w zwyczaju lewarowania praw poboru. Klienci są "porozrzucani" po różnych biurach maklerskich, ruch zatem nie jest taki duży jak w przypadku Monnari. W związku z tym moglibyśmy oferować kredyt tylko klientom, którzy mają u nas rachunek inwestycyjny - poinformował nas Michał Kubas z DM IDM. - Kredytowanie emisji z prawem poboru zdarza się w biurach maklerskich, ale rzadko - dodał.
Jak dowiedzieliśmy się od jednego z brokerów, powodem ograniczonego dostępu do kredytów jest też zbyt duża liczba emisji (aż 14 do końca roku). W związku z tym banki nie nadążają z przygotowaniem ofert.
AGR