Reklama

Atom napędzi boom

Świat potrzebuje coraz więcej energii elektrycznej i przeprasza się z atomem. Lepszy klimat dla energetyki jądrowej panuje także w Polsce. Dzisiaj Polskie Sieci Elektroenergetyczne podpisują umowę z partnerem litewskim o budowie mostu energetycznego łączącego systemy obu krajów. Może dzięki tej inwestycji zostaniemy włączeni do projektu trzech państw bałtyckich, które zaczynają budowę nowej elektrowni atomowej

Publikacja: 08.12.2006 07:47

Nadchodzą lepsze czasy dla energetyki jądrowej i firm produkujących urządzenia do budowy reaktorów. Szybko rośnie popyt na energię elektryczną, a istniejące zakłady go nie zaspokoją. Atutem elektrowni jądrowych jest to, że nie zanieczyszczają powietrza i produkują tańszą energię. Wady to wysokie koszty budowy, konieczność przekonania do takiej inwestycji na ogół niechętnej opinii publicznej, problemy ze składowaniem odpadów i ryzyko awarii.

Rosną potrzeby

Jednak mimo oporów i wątpliwości, decydują rosnące potrzeby energetyczne świata. Do 2030 roku wydatki na budowę nowych reaktorów wyniosą 200 miliardów dolarów - szacuje Międzynarodowa Agencja Energii.

Blisko i daleko od granic Polski będą budowane nowe reaktory. Taką inwestycję zamierzają zrealizować Litwa, Łotwa i Estonia, gdyż elektrownia atomowa w Ignalinie, technologicznie podobna do czarnobylskiej, za trzy lata zostanie zamknięta. Firmy Lietuvos Energios, Latvenergo i Eesti Energia podpisały już list intencyjny. O możliwości udziału polskiego partnera w tym projekcie będzie dzisiaj w Wilnie rozmawiał premier Jarosław Kaczyński. Na razie Estończycy i Łotysze mówią nam "nie".

Obecnie na świecie budowane są 24 reaktory, większość w Azji. Chiny mają 11 (dwa uruchomiono w tym roku), a do 2020 r. chcą zbudować 32 obiekty. Indie w sześć lat potroją liczbę reaktorów z obecnych 14. Rozwój energetyki jądrowej planują też Japonia, Korea Południowa, Rosja, Argentyna i Ukraina.

Reklama
Reklama

Finowie budują reaktor o mocy 1600 megawatów, największy na świecie. Kosztuje to 3,2 mld euro.

To pierwsze tego typu przedsięwzięcie w Europie po katastrofie w Czarnobylu w 1986 r.

Większa zależność od zagranicy

W Unii Europejskiej elektrownie atomowe produkują 30 proc. energii elektrycznej. Przywódcy państw UE (z wyjątkiem Niemiec i Austrii) popierają budowę i modernizację elektrowni nuklearnych, bo chcą się uniezależnić od zagranicznych źródeł energii.

Zależność od zagranicznych źródeł energii będzie jednak rosła. W USA w 2030 r. wyniesie 77 proc., w Chinach wzrośnie z 35 proc., do 82 proc., a w Europie, według Międzynarodowej Agencji Energii, do 90 proc.

Francja liderem

Reklama
Reklama

Najbardziej z energetyką jądrową są oswojeni Francuzi. Mają 59 reaktorów, produkujących 80 proc. energii elektrycznej. Francja jest też największym na świecie eksporterem energii elektrycznej netto, a prąd jest czwartym produktem eksportowym (3 mld euro rocznie).

Idą żniwa

Do atomowych żniw przygotowują się czołowi gracze: francuska Areva, amerykańskie firmy Westinghouse Electric, General Electric, japoński Mitsubishi Heavy Industries, rosyjski Atomstrojexport oraz ścigające czołówkę Siemens i Alstom.

Już zabiegają o kontrakty w Chinach i innych państwach Azji. Z myślą o rynkach azjatyckich Areva i Mitsubishi Heavy Industries podejmą wspólne prace nad nowym typem reaktora.

Chińczycy deklarują, że na energetykę jądrową chcą wydać 50 miliardów dolarów w ciągu kilkunastu lat.

Ruch panuje też w innych regionach globu. Koncern General Electric negocjuje z europejskimi spółkami warunki dostaw dla siłowni nuklearnych w Wielkiej Brytanii, które będą modernizowane. GE rozmawia na ten temat z British Energy, E. ON, RWE i Electricite de France.

Reklama
Reklama

Andrew White, szef pionu energetyki atomowej w General Electric, przewiduje, że na Wyspach trzeba będzie zbudować 6-8 reaktorów. Cena jednego, waha się od 2 mld do 3 miliardów dolarów.

Obecnie 20 proc. energii elektrycznej produkowanej w Wielkiej Brytanii pochodzi z elektrowni atomowych. W Stanach ten udział jest mniejszy, ale i tam po 30 latach status quo, kiedy nie zbudowano żadnego nowego reaktora, wieją coraz łaskawsze wiatry.Mayo A. Shattuck III, szef firmy Constellation Energy z Baltimore, uważa, że energetyka atomowa jest na progu renesansu i zamierza zainwestować w budowę nowego reaktora. Jego firma ma ich już pięć.

Branża jest jednak podzielona co do celowości inwestowania w energetykę atomową. Nie tyle chodzi o bezpieczeństwo i środowisko, co głównie o sens ekonomiczny - o to, czy warto podejmować ryzyko finansowe. Nigdzie na świecie energia nuklearna nie jest przedsięwzięciem samofinansującym się.

Długo i drogo

Rząd USA popiera takie inwestycje. Są ulgi podatkowe, gwarancje kredytowe czy wręcz kredytowanie produkcji. Jest szansa, że nowe reaktory będą gotowe do 2015 r. To długi termin, ale o wiele krótszy niż w przeszłości.

Reklama
Reklama

Komisja nadzorująca rynek energii atomowej otrzymała już kilkanaście wniosków na budowę 31 reaktorów. Skompletowanie dokumentacji kosztuje 50 milionów dolarów.

W przeszłości budowano inaczej. Nadzór kontrolował każdą fazę realizacji projektu. Obecnie zgodę wydaje przed podjęciem inwestycji i obejmuje wszystkie etapy realizacji projektu. Ale proces jest długotrwały. Uzyskanie licencji na budowę reaktora pochłania 3-4 lata, a sama budowa kolejne pięć lat.

Czynnikiem sprzyjającym atomistyce jest drogi gaz i niepewność, jak w przyszłości będą regulowane kwestie emisji gazów cieplarnianych.

Obecnie ze względu na sytuację rynkową do łask wróciły elektrownie opalane węglem, co zwiększy zanieczyszczenie atmosfery. Elektrownie atomowe nie są jednak w stanie zastąpić zakładów pracujących na paliwie kopalnym, ponieważ ze względów technologicznych zmiana wielkości produkcji energii jest trudna. W przypadku elektrowni węglowych czy gazowych dostosowanie wielkości produkcji do popytu możliwie jest w ciągu jednego dnia.

Popyt na energię elektryczną w Chinach jest tak duży, że nawet jeśli zbuduje się tam wszystkie reaktory będące w fazie projektowania, udział elektrowni atomowych w produkcji prądu wyniesie zaledwie 4 proc., gdyż jednocześnie buduje się tam dużo klasycznych elektrowni.

Reklama
Reklama

Jednym z największych problemów energetyki jądrowej jest składowanie odpadów. Francuzi po 15 latach dyskusji zdecydowali co z nimi zrobić, ale dopiero w 2015 r. zapadnie decyzja o wyborze miejsca. Chcą składować odpady pod ziemią w formacjach skalistych. Odpady są radioaktywne przez bardzo długi okres.

Kosztowna zmiana frontu

- Energia nuklearna to najniebezpieczniejszy sposób gotowania wody, jaki wynalazła ludzkość - twierdzi Bernard Laponche, jeden z ekspertów, który niedawno zmienił front i ze zwolennika stał się przeciwnikiem rozwijania energetyki jądrowej. Zmiana frontu bywa bardzo kosztowna.

Według analizy Ernst & Young, całkowita rezygnacja z elektrowni atomowych w Niemczech będzie wymagała dodatkowych inwestycji w energetyce. Chodzi o minimum 86 mld euro. Do 2020 roku Niemcy chcą zamknąć 17 reaktorów.

Tona uranu daje tyle samo energii, ile 75 tys. ton węgla. Cena uranu od 2000 r. wzrosła ośmiokrotnie. Jeden funt kosztuje 63 dolary.

Reklama
Reklama

W 2005 r. osiem firm wydobywczych, produkujących ponad tysiąc ton uranu, pokrywało 82 proc. światowego popytu na surowiec.

Główni dostawcy uranu dla Unii Europejskiej w 2005 r. to Kanada, Australia, Niger, Rosja, Uzbekistan, Kazachstan, Afryka Południowa, USA.

Areva jest największą firma budującą reaktory. Jest kontrolowana przez państwo. Ma dwie trzecie udziałów w spółce Framatom, zarządzającej francuskimi siłowniami. Właścicielem jednej trzeciej jest Siemens, a mniej niż 5 proc. jest w obrocie giełdowym.

Świat rocznie zużywa 180 milionów funtów uranu (U308), a kopalnie dostarczają tylko połowę tej ilości. Reszta pochodzi z rynku wtórnego, zapasów elektrowni i przerobu surowca stosowanego pierwotnie do celów wojskowych.

W Europie rośnie ryzyko wyłączeń prądu, bo zmniejsza się różnica między popytem a podażą w godzinach szczytu. W 2004 r. wynosiła 5,8 proc., a w ubiegłym

CapGemini, firma konsultingowa, potrzeby inwestycyjne w najbliższym ćwierćwieczu szacuje na 700 miliardów euro. Najbardziej narażone na ryzyko zakłócenia dostaw są Belgia, Grecja, Węgry, Słowenia i Wielka Brytania.

Rosja i Kazachstan tworzą atomowe joint venture o wartości 10 mld USD. Kazachstan będzie korzystał z siłowni w Angarsku, a Rosja zapewni sobie dostęp do złóż rudy uranu szacowanych na 250 tys. ton, czyli 5,2 proc. światowych zasobów. Rosja ma 3 proc. zasobów światowych i pokrywa z nich 35 proc. potrzeb.

50

mln USD

- tyle kosztuje skompletowanie dokumentacji przed rozpoczęciem budowy

reaktora w USA

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama