Nadchodzą lepsze czasy dla energetyki jądrowej i firm produkujących urządzenia do budowy reaktorów. Szybko rośnie popyt na energię elektryczną, a istniejące zakłady go nie zaspokoją. Atutem elektrowni jądrowych jest to, że nie zanieczyszczają powietrza i produkują tańszą energię. Wady to wysokie koszty budowy, konieczność przekonania do takiej inwestycji na ogół niechętnej opinii publicznej, problemy ze składowaniem odpadów i ryzyko awarii.
Rosną potrzeby
Jednak mimo oporów i wątpliwości, decydują rosnące potrzeby energetyczne świata. Do 2030 roku wydatki na budowę nowych reaktorów wyniosą 200 miliardów dolarów - szacuje Międzynarodowa Agencja Energii.
Blisko i daleko od granic Polski będą budowane nowe reaktory. Taką inwestycję zamierzają zrealizować Litwa, Łotwa i Estonia, gdyż elektrownia atomowa w Ignalinie, technologicznie podobna do czarnobylskiej, za trzy lata zostanie zamknięta. Firmy Lietuvos Energios, Latvenergo i Eesti Energia podpisały już list intencyjny. O możliwości udziału polskiego partnera w tym projekcie będzie dzisiaj w Wilnie rozmawiał premier Jarosław Kaczyński. Na razie Estończycy i Łotysze mówią nam "nie".
Obecnie na świecie budowane są 24 reaktory, większość w Azji. Chiny mają 11 (dwa uruchomiono w tym roku), a do 2020 r. chcą zbudować 32 obiekty. Indie w sześć lat potroją liczbę reaktorów z obecnych 14. Rozwój energetyki jądrowej planują też Japonia, Korea Południowa, Rosja, Argentyna i Ukraina.