Polskie fundusze są drogie i nieefektywne kosztowo - uważa Krzysztof Samotij, członek rady Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami. Jego zdaniem, konkurencja na rynku wymusi obniżkę opłat, ale nie wszystkie podmioty zdołają wytrzymać te zmiany.
Podczas Forum Funduszy Inwestycyjnych Krzysztof Samotij przypomniał, że na 254 fundusze krajowe tylko 18 zgromadziło powyżej 1 mld zł.
Polskie towarzystwa funduszy inwestycyjnych oprócz wynagrodzenia dla zarządzających z opłaty za zarządzanie pokrywają koszty usług banków depozytariuszy i agentów transferowych. Relatywnie więcej niż rynkowi potentaci płacą zatem te podmioty, których aktywa są niewielkie. Jednak nawet fundusze Pioneera i Arki BZ WBK zarządzają mniejszymi kwotami niż środki, jakimi dysponują fundusze zagraniczne.
Można przypuszczać, że walka o klienta za pomocą niższych stawek opłat rozpocznie się wówczas, kiedy stopy zwrotu polskich funduszy nie będą rosły w tak szybkim jak obecnie tempie. Konkurencyjne staną się także produkty zagraniczne, których na polskim rynku jest coraz więcej.
Na razie zachodnie fundusze są mało popularne wśród krajowych inwestorów. Ich atutem jest zróżnicowanie geograficzne i różne strategie inwestycyjne. Dodatkowo, pobierają one znacznie niższe niż polskie fundusze opłaty pośrednio obciążające uczestnika, czyli takie, które nie są dla niego widoczne (ściągane z aktywów).