Rynek finansowy praktycznie nie zareagował na informację, że prezydenckim kandydatem na prezesa Narodowego Banku Polskiego jest mało znany ekonomista Jan Sulmicki.
- Wszyscy chcą się dowiedzieć, kim jest przyszły prezes NBP. Ale ponieważ ścieżka jego kariery sugeruje, że nie należy obawiać się po nim żadnych skrajnych zachowań, rynek po prostu przestał się zajmować sprawą wyboru szefa banku - mówi Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Bank Polska.
Kurs złotego wobec dolara na zakończenie wczorajszej sesji był praktycznie taki sam, jak na otwarciu. Nasza waluta zyskała natomiast ponad 1,5 grosza wobec euro. Po południu za euro płacono 3,7905 zł. Napływ kapitału na nasz rynek nie miał związku z nominacją kandydata na szefa banku centralnego.
Ekonomiści są zgodni, że J. Sulmicki nie będzie aż takim wrogiem inflacji, jak Leszek Balcerowicz. Wskazują jednak, że przynajmniej na razie zamiana jednego "jastrzębia" na "gołębia" nie doprowadzi do znaczącej zmiany układu sił w RPP. To oznacza, że pierwszej podwyżki stóp procentowych nadal powinniśmy się spodziewać na przełomie I i II kwartału przyszłego roku.