Tydzień zakończyliśmy w średnich nastrojach. Z jednej strony, ceny przez dłuższy czas utrzymywały się w konsolidacji, której ramy zostały wyznaczone już w ubiegłym tygodniu. Z drugiej strony, rynek zbliżył się do szczytów hossy, co jednak nie zaowocowało atakiem popytu i rekordami. Zamiast tego mieliśmy okazję obserwować słabość kupujących i błyskawiczną przecenę na rynku. Przecena ta miała miejsce jeszcze przed południem, co sprawiło, że w dalszej części wczorajszej sesji udało się część strat odrobić. Nie wszystkie.

Specjalnie piszę o nieudanym ataku na szczyty, choć na wykresie kontraktów mamy kolejne rekordy. Trzeba jednak pamiętać, że właśnie w tym tygodniu doszło do zamiany serii. W środę na koniec sesji obrót na serii marcowej był już większy od obrotu na serii grudniowej. Tym samym mogło dojść do zamiany. W jej wyniku na wykresie pojawiła się luka, która oczywiście nie jest regularną luką hossy, lecz jedynie skutkiem różnicy w wycenie serii grudniowej i marcowej. Ta luka nieco zniekształca wykres, a więc i utrudnia jego analizę. By uniknąć poważniejszych błędów, przez jakiś czas skupimy się na wykresie indeksu. Zwłaszcza gdy będziemy formułować jakieś kategoryczne wnioski.

Na razie takowych nie ma podstaw wyciągać. Piątkowa przecena wybiła wykres indeksu pod poziom konsolidacji, ale ceny przebywały tam krótko i popyt szybko je podniósł, a poza tym to nie wspomniana konsolidacja była dotychczas kluczowym wsparciem. Na razie nadal nim pozostaje ostatni poważniejszy dołek. Na wykresie kontraktów mamy podobnie. Tu także poważniejszym wsparciem jest ostatni dołek poprzedzający wyskok cen. Być może wczoraj został wykreślony nowy, na którym będzie można oprzeć zlecenia, ale o tym będziemy mogli się przekonać dopiero za jakiś czas, gdy ceny będą miały szanse ponownie zbliżyć się do poziomów rekordowych.

Do końca roku mamy jedynie dwa tygodnie notowań. Ze względu na przerwę świąteczną nie będzie to nawet dziesięć sesji. Raczej nie należy oczekiwać, by rynek miał teraz gwałtownie się załamać. Nie przed dniem wyznaczającym stopy zwrotu i premie dla zarządzających. Tym samym można podejrzewać, że jeśli nie będzie to ten wczorajszy, to z pewnością wkrótce pojawi się nowy ważny dołek, a popyt jednak będzie próbował zaatakować szczyty.