Konsorcjum inwestorów, któremu przewodniczy amerykański fundusz hedgingowy Cerberus zapłaciło 2,6 mld euro za bank należący do austriackiego stowarzyszenia organizacji związkowych różnych branż OGB. Zgodnie z umową, kolejne 0,6 mld euro ma podwyższyć kapitał BAWAG-u. To największe przejęcie kredytodawcy w historii kraju. Transakcja zostanie sfinalizowana na początku przyszłego roku.
BAWAG ujawnił pod koniec marca, że w 2000 r. firmie groziła niewypłacalność. Aby ukryć straty miliarda euro, powstałe w wyniku złych inwestycji w obligacje i waluty, bank wykorzystywał sześć karaibskich spółek i rachunek inwestycyjny w amerykańskiej firmie brokerskiej Refco. Stojący na skraju bankructwa BAWAG, który w spekulacyjnych transakcjach stracił ponad miliard dolarów, OGB wystawiło na sprzedaż. W końcowej fazie przetargu, oprócz Cerberusa, o przejęcie kredytodawcy ubiegał się również bank BayernLB i fundusz inwestycyjny Lone Star.
Rudolf Hundstorfer, prezes OGB, poinformował, że zwycięzcą aukcji został Cerberus, ponieważ jego koncepcje rozwoju BAWAG-u są "zgodne z interesami Austrii". - Firma nie przeniesie siedziby za granicę - mówi. - Będziemy wciąż funkcjonować jako niezależny bank - wtóruje mu Ewald Nowotny, prezes zatrudniającego 4,5 tys. osób BAWAG-u.
- W perspektywie pięciu lat kredytodawca może wejść na giełdę - mówi Karl Stoss, rzecznik prasowy konsorcjum i szef Generali Vienna - jednej ze spółek tworzących syndykat, który kupił BAWAG. Nowy inwestor już zapowiedział, że oprócz debiutu na parkiecie, piąty co do wielkości austriacki bank będzie wchodził do innych krajów naszego regionu. - Nie będziemy zastygać w obecnej strukturze. Planujemy ekspansję na inne rynki europejskie - mówi Nowotny. Na razie nie wiadomo, czy chodzi tylko o wzrost wewnętrzny czy również o przejęcia.
Niewiadomą jest też struktura udziałów, jakie mają w konsorcjum, któremu przewodniczy Cerberus, jego członkowie. Austriacki dziennik "Der Standard" spekuluje, że do pięciu procent mają łącznie przemysłowcy - Hannes Androsch, Franz Rauch, Erhard Schaschl i rodzina Marsoner. Zdaniem gazety, po pięć proc. mają Wuestenrot i Generali. Do 10 proc. udziałów jest w rękach austriackiej poczty.