Reklama

Tajlandia wstrząsnęła rynkami wschodzącymi

Drakońskie ograniczenia dla inwestorów zagranicznych wprowadzone przez bank centralny Tajlandii spowodowały krach na giełdzie w Bangkoku, z której błyskawicznie wyparowały 23 mld dolarów. Ucierpiały też inne rynki wschodzące. Wieczorem wycofano restrykcje wobec graczy giełdowych. Zostały utrzymane w przypadku innych inwestycji - np. obligacji i nieruchomości

Publikacja: 20.12.2006 06:19

Tym razem w Tajlandii nie chodziło, jak podczas "azjatyckiego kryzysu" w latach 90., o obronę miejscowej waluty, lecz o jej nadmierną krzepę. Bank centralny, zaniepokojony szybkim wzrostem kursu bahta, wprowadził ograniczenia dla inwestorów zagranicznych operujących na miejscowym rynku. Z tego powodu SET, indeks giełdy w Bangkoku, tracił we wtorek nawet 19,5 proc., zaś na zakończenie notowań spadek jego wartości wyniósł 15 proc. Z rynku wyparowały 23 miliardy dolarów, a baht stracił 1,5 proc.

Bank centralny zdecydował, że inwestorzy zagraniczni kupujący bahty będą mogli wykorzystać w swoich operacjach tylko 70 proc. sprowadzonych funduszy. Resztę banki mają trzymać w rezerwie. Transfer wszystkich pieniędzy za granicę będzie możliwy dopiero po upływie roku od ich wprowadzenia na rynek tajlandzki. Gdyby inwestorzy zdecydowali się uczynić to wcześniej, wówczas stracą jedną trzecią pieniędzy z 30-proc. rezerwy.

- Wprowadzone ograniczenia sprawiają, że Tajlandia przestała być miejscem, gdzie się kupuje - na gorąco komentował Mark Mobius, którego fundusz Templeton Asset Management zarządza 30 miliardami dolarów. Wyraził nadzieję, że inne kraje z rynków wschodzących nie pójdą tym śladem. Jednak lęk przed takim scenariuszem udzielił się graczom na wielu emerging markets. Był jednym z czynników, które spowodowały, że wartość Morgan Stanley Emerging Markets Index, który uwzględnia 25 państw, spadła we wtorek o 1,4 proc. Tajlandzkie restrykcje skłoniły część inwestorów do sprzedaży akcji także w Warszawie, Pradze, Budapeszcie i Stambule. Spadki na tych giełdach przekraczały 1 proc. W Bombaju indyjski wskaźnik Sensex stracił 2,9 proc. Tak samo było w Indonezji.

Do sprzedaży akcji część inwestorów skłoniły też obawy, że ostatnie zwyżki kursów i indeksów były zbyt duże. Dlatego postanowili działać wyprzedzająco. Soichiro Monji, pełniący funkcję starszego stratega w Daiwa SB Investments, współzarządzający47 miliardami dolarów, ostrzegł, że ograniczenia wprowadzone w Tajlandii skłonią inwestorów do ponownej oceny ryzyka. Mówił nawet, że "mogą opuścić rynki rozwijające się na rzecz bezpieczniejszych".

Analitycy zastanawiali się, który kraj postąpi podobnie jak Tajlandia. Wymieniano Filipiny, Malezję i Koreę Południową. Azjatyckie indeksy giełdowe i kursy walut rosły w tym roku, gdyż dobra koniunktura gospodarcza przyciągnęła wielu inwestorów zagranicznych.

Reklama
Reklama

Reuters, Bloomberg

Komentarze

Richard Segal

GŁÓwny ekonomista Argonaftis capital management w Londynie

Załamanie giełdy w Tajlandii nie będzie mieć w dłuższej perspektywie przełożenia na koniunkturę na parkietach Europy Środkowo-Wschodniej. Restrykcje, które zostały wprowadzone w tym południowoazjatyckim kraju, były dla rynku dużym zaskoczeniem - ich efekt był jednak jednorazowy. Dzisiejsze spadki na giełdach rynków wschodzących należy raczej tłumaczyć wysoką inflacją cen producentów w Stanach Zjednoczonych. Część inwestorów wycofała się m.in. z Europy Środkowej, ponieważ mają nadzieję, że amerykańskie stopy procentowe nie będą obniżane w takim tempie, w jakim się można było wcześniej spodziewać.

Wojciech Białek

Reklama
Reklama

główny analityk SEB TFI

Indeks giełdy w Bangkogu był na zbliżonym poziomie od trzech lat. Nie można więc powiedzieć, że akcje rosły szybko i w pewnym momencie pękła bańka spekulacyjna. Gracze, którzy wycofali kapitał z tajlandzkiego parkietu, przerzucą się na inne rynki - może Europy Środkowej i dodatkowo pobudzą naszą giełdę? Z drugiej strony ryzykowne byłoby stwierdzenie, że akcje średnich spółek w Polsce są tanie i mogą dalej dynamicznie rosąć. Negatywny wpływ na nasz rynek może mieć pogarszająca się koniunktura w USA i przyszłoroczna podwyżka VAT w Niemczech z 16 do 19 proc.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama