Rada nadzorcza Polskich Linii Lotniczych LOT na pierwszym po Nowym Roku posiedzeniu, które odbędzie się 9 stycznia, zamierza rozpocząć ocenianie osób ubiegających się o stanowisko prezesa firmy. Według ustaleń "Parkietu", o fotel szefa narodowych linii lotniczych stara się 11 kandydatów. Ich nazwisk spółka na razie nie chce ujawnić.

Według branżowych ekspertów, największe szanse na stanowisko prezesa LOT-u ma Tomasz Dembski, tymczasowo pełniący obowiązki szefa firmy. Oprócz dobrych kwalifikacji jego podstawowym atutem jest poparcie Ministerstwa Skarbu Państwa, głównego akcjonariusza spółki (MSP posiada 67,97 proc. kapitału firmy lotniczej). - Bez poparcia resortu skarbu nie da się kierować tą firmą. Najlepszym przykładem jest Krzysztof Kapis, poprzedni szef spółki, który nie był ulubieńcem ministrów - mówi pragnący zachować anonimowość członek rady nadzorczej LOT-u.

Jako poważnego konkurenta dla Tomasza Dembskiego od pewnego czasu wymienia się Marka Krupińskiego, wiceprezesa PLL LOT ds. handlowych. Źródła zbliżone do spółki twierdzą jednak, że nie złożył on nawet swojej aplikacji w konkursie. Sam zainteresowany niechętnie na razie komentuje całą sprawę. - Ostatnio ubiegałem się o fotel wiceprezesa ds. handlowych, moja kandydatura została zaakceptowana. Pełnię tę funkcję i jest mi z tym dobrze - wyjaśnia Marek Krupiński.

Kierowanie LOT-em będzie dość trudnym zadaniem. Oczekiwania resortu skarbu wobec przyszłego prezesa będą bardzo duże. Osoba wybrana na to stanowisko będzie miała sporo pracy. LOT trzeba przygotować do giełdowego debiutu (MSP chce wprowadzić firmę na parkiet w III lub IV kwartale 2007). LOT potrzebuje strategii działania. Niezbędne jest zwiększenie sprzedaży i poprawa wyników finansowych. Cele ambitne, a ich realizacji nie będzie ułatwiało to, że wszystkie działania zarządu muszą mieć akceptację MSP. W tym roku firma może zarobić ok. 42 mln zł.