Reklama

Problem niemiecki

"Problem niemiecki" Polakom na ogół kojarzy się z polityką. A powinien z gospodarką. Pomyślność Unii Europejskiej, szczególnie nowych krajów Wspólnoty, zależy od sukcesów gospodarki zachodnich sąsiadów. Sceptykom wystarczy polecić dane statystyczne dotyczące skali polskiego eksportu do Niemiec

Publikacja: 23.12.2006 13:27

Przyszłość Niemiec, niestety, nie rysuje się w różowych barwach. Chociaż oczekuje się, że wzrost gospodarczy w 2006 r. wyniesie "aż" 2,3 procent, to nie jest to objaw trwałego przyspieszenia gospodarczego. Manewr z podwyższeniem stawki podatku VAT o 3 procent w 2007 r. spowodował skokowy wzrost popytu konsumpcyjnego w 2006 r., i tym samym przyspieszenie wzrostu. W przyszłym roku nastąpi "odreagowanie" efektu wyższej stawki podatkowej i znaczny spadek tempa zwyżki popytu konsumpcyjnego. Analogiczny efekt wystąpił w Polsce w latach 2004 i 2005. Manipulowanie stawką VAT nie rozwiąże problemu. Przewiduje się, że do końca dziesięciolecia tempo wzrostu gospodarki niemieckiej nie przekroczy 1,8 proc. Co więcej, wynik ten jest uwarunkowany wysokim tempem wzrostu inwestycji i dodatnim wkładem eksportu netto.

Problemy strukturalne

Problemy gospodarki niemieckiej mają charakter strukturalny, i nie można ich rozwiązać, stosując tradycyjny zestaw instrumentów polityki fiskalnej. Nie bieżąca skala deficytu budżetowego Niemiec, ale trwałe fundamenty wzrostu gospodarczego powinny być przedmiotem troski. Dlaczego tempo wzrostu gospodarczego Niemiec jest tak wątłe? Rzut oka na czynniki popytowe wskazuje źródło słabości, jest nim rachityczna dynamika popytu konsumpcyjnego. Powolny wzrost konsumpcji jest pochodną połowicznego procesu restrukturyzacji gospodarki niemieckiej. W ciągu ostatnich piętnastu lat przemysł niemiecki, mimo wysokich kosztów pracy, był w stanie obronić swoją pozycję na międzynarodowych rynkach. Solidna marka niemieckich wyrobów w połączeniu z przeniesieniem pracochłonnych etapów produkcji do krajów Europy Centralnej zaowocowały utrzymaniem zagranicznych rynków zbytu. Inaczej proces przebiegał w przypadku krajowego segmentu gospodarki. Brak presji konkurencyjnej, wysokie koszty produkcji generowane przez znaczne obciążenia socjalne, "sztywny" rynek pracy spowodowały zahamowanie inwestycji w sektorze usług. W rezultacie "uwalniane" zatrudnienie z restrukturyzującego się sektora eksportowego nie było wchłaniane przez sektor usług. Sytuację pogorszył zastój w budownictwie, jaki zaobserwowano po boomie z pierwszych lat unifikacji Niemiec. Oczywiście, wysokie bezrobocie strukturalne w landach na wschodzie Niemiec dodatkowo zwiększyło "nacisk" na rynek pracy. Niepewność zatrudnienia i przewidywana konieczność ograniczenia wydatków socjalnych spowodowały obniżenie skłonności do konsumpcji niemieckiego społeczeństwa. Ten czynnik w połączeniu z wysokim bezrobociem spowodował stagnację popytu konsumpcyjnego. Utrzymywanie kosztownego systemu zabezpieczeń socjalnych przy wysokim bezrobociu musiało z kolei spowodować zwiększenie deficytu budżetowego.

Pora na konsumpcję

Szansą dla gospodarki niemieckiej jest ożywienie popytu konsumpcyjnego poprzez stymulację zatrudnienia. Przeprowadzenie odpowiedniego manewru gospodarczego jest bardzo trudne. Po pierwsze, należy zliberalizować rynek pracy bez istotnego, krótkookresowego uszczerbku dla popytu konsumpcyjnego. Po drugie, należy wypracować skuteczny system aktywnych instrumentów wspierających zatrudnienie. Po trzecie, należy pobudzić inwestycje, ograniczając koszty pracy. Po czwarte, należy sfinansować reformy rynku pracy, w tym zmniejszenia klina podatkowego, bez pogorszenia pozycji fiskalnej sektora finansów publicznych. Po piąte, cały program reform strukturalnych musi zostać wprowadzony w odpowiednim tempie i w formie skoordynowanych działań.

Reklama
Reklama

Powstała "wielka koalicja" daje szansę na przeprowadzenie stosownych działań, ponieważ żadna z kluczowych partii nie jest w stanie "zbić politycznego kapitału" na społecznie dotkliwych reformach. Problem polega na tym, czy wola wprowadzenia reform będzie na tyle silna, że nie dojdzie do opóźnień we wprowadzeniu poszczególnych działań. Chwilowo koszty fiskalne planowanych reform będzie można sfinansować z dodatkowych wpływów z podwyższonego podatku VAT. Obawy budzi pakiet instrumentów pobudzających zatrudnienie. Z kilkudziesięciu wprowadzonych instrumentów tylko kilka okazało się skutecznych. Konieczny jest zatem proces selekcji stosowanych rozwiązań. Liberalizacja rynku pracy poszła na razie w kierunku elastycznego zatrudniania osób w niepełnym wymiarze pracy. I tak procedura zatrudniania jest wyłączona spod reguł zawartych w zbiorowych umowach pracy. Ograniczenie zabezpieczenia socjalnego obejmuje skrócenie okresu wypłacania zasiłku oraz istotne zmniejszenie jego kwoty. Głównym celem tej polityki jest ograniczenie dochodów osób długookresowo bezrobotnych. Obecnie aż dwie trzecie ogólnej liczby bezrobotnych stanowią osoby klasyfikowane jako długoterminowi bezrobotni.

Pobudzić inwestycje

Zliberalizowany rynek pracy, obniżenie zasiłków socjalnych oraz aktywne instrumenty stymulacji bezrobocia mają szansę okazać się przydatne pod warunkiem istotnego wzrostu inwestycji. Motorem pobudzenia inwestycji ma być zmniejszenie stawki podatku CIT z 39 do 29 procent. Władze sądzą, że fiskalny ubytek zostanie skompensowany przez poszerzenie bazy podatkowej, między innymi przez wyłączenie z podstawy opodatkowania oprocentowania pożyczek udzielanych przez zagraniczne firmy córki. Rozwiązanie ma ograniczyć wykorzystanie arbitrażu podatkowego za pośrednictwem firm powiązanych kapitałowo. Część ekspertów uważa, że zaproponowany mechanizm jest ryzykowny i może przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. Obecnie niemieckie firmy mogą bez przeszkód inwestować we własnym kraju, a skutki wysokiego opodatkowania neutralizować poprzez transfer zysków do krajów o niższej stopie podatkowej. Jeśli system pozwalający na wykorzystanie arbitrażu podatkowego zostanie zablokowany, to niemieckim firmom pozostanie tylko na trwałe przenieść część produkcji do krajów o niższej stopie podatkowej. Obniżenie podatku CIT w takich warunkach nie zwiększy inwestycji i nie stworzy dodatkowych miejsc pracy w Niemczech.

Mit wysokiego podatku CIT i "nieuczciwej konkurencji podatkowej" nowych krajów w Unii Europejskiej przesłania prawdziwą przyczynę hamującą inwestycje, jaką jest wysoki koszt pracy. Niestety, społeczeństwo niemieckie musi zaakceptować prostą prawdę, że stworzenie zachęt inwestycyjnych wymaga radykalnego zmniejszenia kosztów pracy i tym samym mniejszych wydatków socjalnych. Innej drogi nie ma.

Mało efektywne banki

Klimat sprzyjający inwestycjom wymaga również strukturalnych zmian w niemieckim sektorze bankowym. Niemiecki system, w którym ważną rolę odgrywają banki lokalne i kasy pożyczkowe, okazał się mało efektywny w porównaniu z innymi krajami strefy euro. System landesbanków wymaga ciągłego ich dokapitalizowania ze środków publicznych i tym samym stanowi dodatkowe obciążenie wydatków publicznych. Z kolei niemieckie sparkassen, nastawione na obsługę niezamożnych klientów i dostarczające usługi niemieckiej "prowincji", nie są w stanie skutecznie obniżać kosztów działania. Ewidentnym dowodem kłopotów niemieckiego sektora bankowego jest znacznie wyższe niż w innych krajach Eurolandu oprocentowanie kredytów hipotecznych. Zmiana bankowego status quo wzbudza znaczne opory społeczne i polityczne. Przeciwnicy reformowania sektora bankowego źródła kłopotów upatrują w zbyt wysokich realnych stopach procentowych, które hamują boom kredytowy. Teza taka jest szczególnie niebezpieczna w warunkach postępujących procesów globalizacyjnych i koniecznej konsolidacji niemieckiego sektora bankowego.

Reklama
Reklama

Przywracanie wigoru gospodarce niemieckiej nie daje się osiągnąć bez zaakceptowania wolniejszego wzrostu płac i bardziej konkurencyjnego rynku pracy wspartego reformami strukturalnymi. Popyt konsumpcyjny ma zatem rosnąć nie dzięki wyższym płacom, ale na skutek wzrostu zatrudnienia. Ograniczenie bezrobocia ma zatem być kluczowym czynnikiem sprzyjającym poprawie zaufania konsumentów i tym samym zwiększeniu skłonności do konsumpcji. Pozostaje nam trzymać kciuki za powodzenie programu niemieckich refW ciągu ostatnich piętnastu lat przemysł niemiecki, mimo wysokich kosztów pracy, był w stanie obronić swoją pozycję na międzynarodowych rynkach. Solidna marka

niemieckich wyrobów

w połączeniu z przeniesieniem

pracochłonnych etapów

produkcji do krajów Europy

Centralnej zaowocowały

Reklama
Reklama

utrzymaniem zagranicznych

rynków zbytu

fot. Andrzej Cynka

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama