Bankowi analitycy różnie oceniają możliwości dalszej zwyżki euro. Według HSBC, pod koniec tego roku za wspólny pieniądz trzeba będzie zapłacić aż 1,45 dolara. Morgan Stanley i Citigroup uważają, że wystarczy 1,24 dolara. Większość ekspertów stawia jednak na umocnienie się euro.
- Europejski Bank Centralny będzie prowadzić bardziej restrykcyjną politykę pieniężną niż Rezerwa Federalna (Fed) - mówi Samarjit Shankar, który kieruje działem walutowym w Mellon Financial w Bostonie. - Będzie to korzystnie wpływać na notowania wspólnego pieniądza - dodaje. Jego zdaniem, w strefie euro stopy w przyszłym roku będą podnoszone trzykrotnie - aż do 4,25 proc. - Koszt kredytu jest zbyt niski - mówił w czwartek Yves Mersch, prezes luksemburskiego banku centralnego. Uważa, że w szybko rozwijającej się gospodarce Eurolandu, która w III kw. wzrosła o 2,9 proc., istnieje ryzyko wzrostu inflacji.
USA zwalnia
Gospodarka Stanów Zjednoczonych ma się gorzej niż europejska, bo w III kwartale powiększyła się tylko o 2 proc. Indeks wiodących wskaźników makroekonomicznych wzrósł w listopadzie zaledwie o 0,1 proc., co oznacza, że PKB w ciągu najbliższych sześciu miesięcy nie powinien dynamicznie rosnąć. - Prognozowane niższe tempo rozwoju w pierwszym półroczu wcale nie oznacza, że w drugim będzie lepiej - uważa Ken Goldstein, ekonomista Conference Board, organizacji, która tworzy indeks.
Stany Zjednoczone wyhamowują w znacznej mierze dlatego, że koniunktura w budownictwie się pogarsza. - Korekta, jaką zafundowała nam branża nieruchomości, jeszcze się nie skończyła - uważa Steven Wood, prezes zajmującej się prognozami firmy Insight Economics w Danville. Ekonomiści ankietowani przez Bloomberga szacują, że w IV kwartale amerykański PKB wzrośnie o 2 proc., a w 2007 r. - o 2,5 proc. Zdaniem Samarjita Shankara, wolniejszy wzrost gospodarczy i niższa inflacja skłonią Fed do podwyżki stóp w całym 2007 r. najwyżej do 5,5 proc. Stopy długo mogą pozostać na dotychczasowym poziomie.
Nic nie jest pewne