Jeśli cały 2007 rok byłby taki jak jego pierwszy dzień, to inwestorzy powinni być spokojni o swoje długie pozycje w polskich papierach dłużnych. We wtorek widzieliśmy powrót popytu na obligacje i zdecydowany spadek rentowności wzdłuż całej krzywej. Na koniec dnia zyskowność 2-letniej obligacji OK1208 była na poziomie 4,51 proc., 5-letniej PS0511 - 4,92 proc., a 10-letniej DS1015 - 5,13 proc.

Najistotniejsza okazała się wczoraj zrewidowana w dół projekcja inflacji, przedstawiona przez Ministerstwo Finansów. Zakłada ona, że inflacja w grudniu 2006 r. była na poziomie 1,5 proc., a w 2007 r. nie przekroczy celu inflacyjnego NBP na poziomie 2,5 proc. Rzeczywiście, dane cząstkowe pokazują, że inflacja w grudniu będzie niższa od wcześniejszych oczekiwań analityków. To skłania do rewizji oczekiwań co do wzrostu stóp procentowych. Według noworocznej ankiety Reutera, trzech spośród 18 analityków oczekuje, że stopy procentowe nie wzrosną w 2007 r., sześciu spodziewa się wzrostu stóp o 25 pkt bazowych, podczas gdy dziewieciu wzrostu stóp o 50 pkt bazowych. Wydaje mi siź, że rynek nie docenia ryzyka inflacji. Z punktu widzenia premii za ryzyko warta rozważenia wydaje się gra na wyższy wzrost inflacji w 2007 r.