Zdaniem ekonomistów, 2007 rok będzie okresem wzrostu gospodarczego, ale Polska nie powtórzy sukcesu, jaki osiągnęliśmy w ubiegłym roku. Według Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan?, w 2007 r. dynamika wzrostu gospodarczego wyniesie ok. 4,8 proc.
To nadal dobry wynik. Gorzej, jeśli chodzi o kolejne lata. - Polski produkt krajowy brutto nie może trwale rosnąć w tempie 5,5 proc. rocznie. Naturalna dla naszej gospodarki jest 3,5-procentowa dynamika - uważa prof. Leszek Zienkowski z Polskiej Akademii Nauk. - Co więcej, grozi nam spowolnienie do poziomu jednego procentu rocznie. Nastąpi to, jeżeli Polska nie weźmie się za reformy strukturalne - dodaje.
Według L. Zienkowskiego, załamanie dynamiki wzrostu gospodarczego jest możliwe już za 2-3 lata. Katarzyna Zajdel-Kurowska, główna ekonomistka Citibanku, uważa, że już w tym roku polskim firmom życie będzie utrudniać pogarszające się otoczenie makroekonomiczne. - W 2006 r. Polsce sprzyjała koniunktura na światowych rynkach. W tym roku będziemy kontynuować wzrost, ale jego dynamika osłabnie - mówi przedstawicielka banku. Jako przyczynę podaje ona np. gorsze niż w poprzednich latach prognozy dla Niemiec, które są głównym odbiorcą naszego importu.
Co Polska mogłaby zrobić, aby utrzymać obecne tempo wzrostu? - To nasze firmy wygenerowały sukces gospodarczy - uważa Małgorzata Krzysztoszek, doradca ekonomiczny "Lewiatana?. - Potrzebujemy reform strukturalnych, które będą znosić bariery rozwoju przedsiębiorstw. Chodzi o stworzenie stabilnych warunków gospodarowania i reformę systemu regulacji - wyjaśnia. Jej zdaniem, rząd tak naprawdę nie rozpoczął prac nad reformą finansów publicznych, obniżaniem pozapłacowych kosztów pracy i usprawnieniem działania organów administracji publicznej.
Potrzebna szybka naprawa regulacji