Reklama

Bioton zainwestuje do 50 mln dolarów w nowe preparaty

Preparaty krwiopochodne mają się stać trzecim filarem biotechnologicznej spółki już za dwa lata. Przychody z ich sprzedaży w Polsce przekroczą 400 mln zł rocznie

Publikacja: 09.01.2007 07:10

Na 40 do 50 mln USD szacuje Adam Wilczęga, prezes Biotonu, nakłady, jakie będzie musiała ponieść jego spółka, by uruchomić zakład frakcjonowania osocza w Mielcu. Jak już pisaliśmy, polski producent insuliny podpisał umowę z syndykiem masy upadłościowej Laboratorium Frakcjonowania Osocza (LFO) na 10-letnią dzierżawę tego przedsiębiorstwa. Miesięczny czynsz wyniesie 80 tys. zł. Jednak zgodnie z naszymi przypuszczeniami, na tym nie zakończą się wydatki. Inwestycja w Mielcu została porzucona "w połowie drogi". Choć ukończony jest budynek laboratoryjny, to hala produkcyjna już tylko w 85 proc. Poza tym brak większości sprzętu. - Prace nad uruchomieniem LFO potrwają dwa lata - mówi A. Wilczęga. Na finansowanie inwestycji firma wykorzysta własne środki i kredyty. Nie wyklucza też emisji akcji.

Zagraniczny partner

Bioton podpisał już umowę z "jednym z największych europejskich producentów preparatów krwiopochodnych", od którego kupi technologię przerobu osocza oraz niezbędne certyfikaty. Uprawniają one do sprzedaży produktów powstałych z frakcjonowania osocza w Polsce, a także na innych rynkach, które polska firma uważa za strategiczne: w Rosji, na Ukrainie oraz w Chinach i Indiach. Poza tym zagraniczny partner będzie wyposażał Laboratorium.

Za dwa lata Bioton będzie jedynym krajowym producentem preparatów krwiopochodnych (potrzebnych np. do produkcji leków zapobiegających hemofilii). Moce przerobowe LFO mają sięgnąć 400 tys. litrów osocza rocznie. - To minimalna ilość zapewniająca Polsce samowystarczalność, którą każdemu państwu zaleca World Health Organization (WHO) - tłumaczy A. Wilczęga.

Nowe źródło przychodów

Reklama
Reklama

Jeżeli inwestycja zakończy się powodzeniem, to w 2009 r. Bioton, według szacunków prezesa, będzie mógł sprzedać nowe preparaty za ponad 400 mln zł rocznie, osiągając wysokie marże. Obecnie wartość rynkowa produktów pozyskiwanych z 1 litra osocza to ok. 1,1 tys. zł. Choć Bioton ma zamiar oferować konkurencyjne ceny, to raczej nie będzie sprzedawał taniej, bo na rynkach światowych rosną one z roku na rok. - Przyczyną jest zbyt mała podaż osocza - mówi A. Wilczęga.

Preparaty powstałe z frakcjonowania osocza staną się trzecim filarem spółki, obok insuliny i leków biotechnologicznych oraz antybiotyków. Zdaniem prezesa, dzięki powstaniu krajowej firmy produkującej preparaty krwiopochodne budżet będzie mógł zaoszczędzić nawet 100 mln zł rocznie. Produkty te podlegają refundacji, a sprowadzane z zagranicy mają zawyżone ceny. Wczoraj akcje Biotonu podrożały o 1,36 proc.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama