Na wczorajszym posiedzeniu rada nadzorcza PKO BP przyjęła rezygnację p.o. prezesa Sławomira Skrzypka (który wybrał pracę w Narodowym Banku Polskim). Najwyraźniej członkowie rady nie mieli pewności, czy Skrzypek zostanie szefem banku centralnego, bo z podjęciem tej decyzji wstrzymali się do chwili sejmowego głosowania w sprawie kandydatury Skrzypka. Świadczy o tym fakt, że komunikat w sprawie zmian w składzie zarządu został wysłany dopiero po głosowaniu w Sejmie.
Szef rady na czele zarzàdu
Zgodnie z przewidywaniami, rada zdecydowała się na niekonwencjonalne rozwiązanie kwestii wakatu po byłym p.o. prezesa. Na to stanowisko delegowała swojego przedstawiciela - został nim przewodniczący rady Marek Głuchowski.
Pracami zarządu będzie kierował niecałe dwa tygodnie. Wróci do rady na czas rozmów z kandydatami startującymi w konkursie na prezesa i wiceprezesów (kodeks spółek handlowych mówi, że członek rady delegowany do zarządu nie uczestniczy w pracach rady). Jeśli konkurs uda się szybko rozstrzygnąć, to Głuchowski nie będzie musiał ponownie wcielać się w rolę pełniącego obowiązki prezesa. Problem może pojawić się w sytuacji, gdyby nie było zwycięzcy konkursu. Wówczas przewodniczący rady musiałby znów zrezygnować z funkcji, by stanąć na czele zarządu. Może nim kierować nie dłużej niż trzy miesiące, czyli do 10 kwietnia.
Jasiński będzie przekonywał