Zaplanowana przez nowy czeski rząd reforma podatkowa będzie oznaczać większe obciążenia dla 91 proc. mieszkańców Czech i zaowocuje podwojeniem deficytu finansów publicznych - twierdzi opozycja.
Wyliczenia przedstawił na konferencji prasowej Bohuslav Sobotka, minister finansów w "gabinecie cieni", stanowiącym odpowiednik rządu stworzony przez opozycyjną partię CSSD. Według Sobotki, w wyniku proponowanej reformy czeski budżet może stracić aż 135 mld koron dochodów, co odpowiada około 4 proc. PKB. Równocześnie większość Czechów będzie płacić większe podatki.
Rząd Mirka Topolanka z Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS), we wtorek powołany przez prezydenta Vaclava Klausa, ma w planach reformę, polegającą na zmianach w podatku VAT oraz wprowadzeniu liniowego podatku od dochodów, wynoszącego pomiędzy 17 a 19 proc. Zdaniem ekspertów CSSD, na pozór niższe obciążenia zaowocują jednak zwiększeniem zobowiązań Czechów wobec fiskusa. Niepokój opozycji budzi także brak zapisów w umowie koalicyjnej (ODS stworzył rząd z Zielonymi i Unią Chrześcijańskich Demokratów), dotyczących wejścia Czech do strefy euro.
Milan Urban, który w "gabinecie cieni" odpowiada za przemysł i transport, ostro skrytykował też zarys polityki energetycznej nowego rządu, m.in. brak uwzględnienia w planach nowych źródeł energii jądrowej.
CSSD prawdopodobnie będzie głosować przeciw udzieleniu wotum zaufania gabinetowi Topolanka.