W środę niemal wszędzie akcje taniały. Zdaniem niektórych analityków, był to logiczny ciąg wydarzeń, gdyż najpierw gracze zaczęli wychodzić z rynku surowców, później przeniosło się to na rynki wschodzące (indeks Morgana Stanleya dla emerging market spadał szósty dzień z rzędu), a następnym etapem było inkasowanie zysków z akcji na szerszą skalę. Od spadków indeksów zaczęły się też notowania w Nowym Jorku. Traciły głównie firmy surowcowe, jak naftowy Exxon i Newmont, producent złota. Po godzinie sytuacja się "wyzerowała".

W Europie zmniejszała się wartość wskaźników wszystkich rozwiniętych giełd. Gracze pozbywali się akcji uznawanych za bardziej ryzykowne. Spadek cen ropy naftowej pociągnął za sobą w dół kursy akcji firm sektora paliwowego. Taniała też branża telekomunikacyjna. W przypadku Vodafone, największego operatora komórkowego na świecie, dodatkowym czynnikiem, skłaniającym inwestorów do pozbywania się walorów tej firmy, była informacja o bliskiej ofercie przejęcia przez nią indyjskiej spółki Hutchison Essar. Jest ona warta 18 miliardów dolarów. Powodem przeceny akcji Nokii, największego na świecie producenta telefonów komórkowych, była wtorkowa prezentacja konkurencyjnego produktu. Steve Jobs, szef Apple Computer, podczas targów Macworld Expo pokazał nową konstrukcję - przenośny telefon, bazujący na technologii iPod. Gracze sprzedający akcje Nokii obawiali się, że telefon Jobsa odniesie taki sam sukces rynkowy jak iPod-y.

Gorsza rekomendacja od Deutsche Banku zaszkodziła akcjom EADS, właściciela Airbusa. Z powodu nieoczekiwanego spadku produkcji przemysłowej we Francji traciły też Renault i Peugeot Citroen.

Aż 4,4 proc. potaniały akcje Erste Banku, wicelidera rynku austriackiego. Sprawił to Credit Suisse, którego specjaliści wyrazili zatroskanie wynikami Erste w krótkim terminie.

Błyszczała natomiast hiszpańska firma energetyczna Endesa, gdyż Sąd Najwyższy anulował decyzje blokujące oferty kupna jej akcji przez Gas Natural i niemiecki E. ON. Walory Endesy podrożały 2,7 proc.