Górnicy i energetycy rozważają możliwość wspólnego strajku. Ci pierwsi gotowość do protestu mogą ogłosić już jutro. Swoją decyzję uzależniają od wyniku rozmów z rządem. Z ministrem Przemysławem Gosiewskim związkowcy spotkali się już w ubiegłym tygodniu. Zawarto wówczas umowę, że do poniedziałku Kancelaria Premiera powiadomi Sekretariat Górnictwa i Energetyki NSZZ Solidarność o tym, czy uwzględnione zostaną postulaty związków. Jednak do chwili, kiedy zamykaliśmy to wydanie "Parkietu", oczekiwana odpowiedź nie nadeszła.
O co chodzi energetykom...
29 grudnia 2006 roku ministerstwa skarbu i gospodarki, bez obiecywanych wcześniej konsultacji z pracownikami, rozpoczęły łączenie spółek mających utworzyć Polską Grupę Energetyczną. Będzie to największa na krajowym rynku firma, obsługująca wszystkie etapy, przez które energia elektryczna musi przejść, aby trafić do ostatecznych odbiorców. Chociaż harmonogram budowy Grupy był wszystkim znany od ponad pół roku, to związkowcy mówią, że do ostatniej chwili nie zostali o niczym poinformowani. Teraz chcą, aby rząd wycofał się na kilka miesięcy z decyzji o starcie konsolidacji i najpierw uzgodnił ze związkowcami wszystkie kwestie społeczne.
... a co górnikom?
Pracownicy kopalń krytykują opracowaną przez resort gospodarki strategię dla sektora zajmującego się wydobyciem węgla kamiennego. Nie podoba im się pomysł stopniowej prywatyzacji kopalń i ograniczania wydatków budżetowych na ten sektor. - Obawiamy się, że za tą strategią kryje się chęć likwidacji części zakładów - mówi Wacław Czerkawski, wiceprzewodniczący związku zawodowego górników w Polsce. Jednak kierowany przez Piotra Woźniaka resort gospodarki w oficjalnym komunikacie stwierdza, że górnicy nie mają podstaw, aby strajkować. Wprowadzenie zasad rynkowych, zdaniem MG, ułatwi dostęp do kapitału inwestycyjnego, zwiększy efektywność pracy i usprawni zarządzanie kopalniami. Jednak, zdaniem związkowców, rząd ich nie słucha. Domagają się oni też odwołania Pawła Poncyljusza, wiceministra gospodarki odpowiedzialnego za górnictwo.