Reklama

My też musimy rozpychać się w regionie

Nie wszystkie branże reprezentowane na GPW przez polskie spółki są "pokryte" przez analityków, a analiz firm zagranicznych nie ma wcale. To problem

Publikacja: 20.01.2007 07:54

Panie prezesie, kiedy o Warszawie będzie można powiedzieć, że jest regionalnym centrum kapitałowym?

Takim centrum będziemy wtedy, gdy dzięki decyzjom inwestorów międzynarodowych większość aktywów, które przeznaczają na inwestycje w Europie Środkowej, trafiać będzie właśnie do Warszawy. Najważniejszym kryterium jest tu ocena inwestorów.

Jeśli popatrzeć na to z trochę innej perspektywy, od strony pewnej substancji, którą musimy dysponować, to centrum staniemy się wtedy, gdy będziemy mieć tzw. kompetencję regionalną. Innymi słowy, gdy będziemy mieć ludzi, którzy znają się na gospodarkach, na branżach i na firmach z tego regionu. Przy czym chodzi mi o firmy i branże, które są reprezentowane na GPW. Z tego względu musimy budować na naszej giełdzie taką ofertę, która będzie reprezentatywna dla regionu. Musimy mieć firmy z tych krajów, które wchodzą w skład regionu, czyli: Ukrainy, Czech, Słowacji i Węgier.

Czy z Bułgarii, Rumunii i krajów bałkańskich również?

Tak, choć te państwa zaliczałbym już do dalszego regionu. To są już odleglejsze rynki. Mamy z nimi pewne więzi gospodarcze. Mamy wspólnotę historyczną i podobieństwo kulturowe, a w przypadku Bułgarii, Słowenii, Serbii czy Chorwacji również językowe, co też jest nie bez znaczenia. Ale te kraje należą niewątpliwie do drugiej strefy.

Reklama
Reklama

Żeby Warszawa była centrum regionalnym, na GPW musi trafiać ponad połowa aktywów lokowanych w regionie przez międzynarodowych inwestorów. Ile trafia w tej chwili?

Myślę, że gdybyśmy teraz utworzyli koszyk największych firm, notowanych na największych giełdach w regionie, to na GPW przypadłoby zapewne ok. 40 proc. jego wartości. Czyli większość akcji jest ciągle obracanych gdzie indziej. Jeśli większością będzie handlować się na naszej giełdzie, podmioty, które chciałyby inwestować w gospodarkę reprezentatywną dla regionu, nie będą miały po prostu innego wyboru, jak Warszawa. I o to właśnie nam chodzi.

Jeśli mamy 40 proc., to do osiągnięcia poziomu, o którym Pan mówi, brakuje nam stosunkowo niewiele.

Nie jestem o tym przekonany.

Dlaczego?

Rynek warszawski jest zdecydowanie najmocniejszy w regionie pod względem liczby spółek. Mamy ich nawet więcej niż jest w Wiedniu.

Reklama
Reklama

Ale jeśli chodzi o kapitalizację, jesteśmy już na drugim miejscu, za stolicą Austrii. Pod względem wartości obrotów również jesteśmy na drugiej pozycji, ale tuż za nami są i Praga, i Budapeszt. I nie jest to różnica, której nie dałoby się pokonać w krótkim czasie. Jeśli zaś popatrzymy na wskaźnik płynności, to jesteśmy dopiero na miejscu czwartym.

Musimy w niektórych kategoriach, głównie pod względem wartości obrotów, wybić się na pierwszą pozycję i pójść na tyle do przodu, żeby między nami, jako liderem, a resztą stawki, była bardzo wyraźna różnica. Mamy lepszą strukturę inwestorów, a co za tym idzie - także większy potencjał. Mamy też znacznie więcej spółek, które generują obrót. Jest więc dobrze, ale jeszcze długa droga przed nami.

Jak długa? Za ile lat Warszawa faktycznie ma szanse stać się takim centrum?

To zależy od dwóch rzeczy: tempa naszego rozwoju organicznego i od procesów konsolidacyjnych, których nasz region może być tylko odbiorcą albo aktywnym uczestnikiem.

Co do organicznego rozwoju, to będzie on w najbliższych latach bardzo silny. 60 spółek, o których mówiłem, że zadebiutują w tym roku, to nie jest żaden blef. Jestem o tym przekonany. Być może debiutów będzie nawet więcej. Bardzo tego potrzebujemy, bo musimy wreszcie móc powiedzieć, że na GPW notowanych jest kilkaset firm. Będziemy mieli w tym roku prywatyzacje poprzez GPW, na rynek trafią więc spółki o dużej kapitalizacji. Mam nadzieję, że także prywatni przedsiębiorcy będą upubliczniać większą część swoich pakietów akcji. Bo choć tracą w ten sposób kontrolę nad firmą, to zyskują w ten sposób możliwość partycypacji w większym kawałku tortu. Zależy mi na tym, bo musimy poprawić płynność. Musimy zapewnić podaż funduszom inwestycyjnym, Nie możemy trzymać ich "na głodzie". Wzrost wewnętrzny mamy zapewniony na najbliższych kilka lat, bo wchodzenie na giełdę jest coraz modniejsze.

A konsolidacja?

Reklama
Reklama

Szereg wielkich europejskich giełd zaczyna właśnie interesować się możliwościami przejęć rynków w naszym regionie. Jedno jest jednak pewne: GPW musi się aktywnie w ten proces włączyć. Jesteśmy, moim zdaniem, na razie za słabi, żeby poprowadzić konsolidację regionalną, ale jednocześnie za mocni, żeby taka konsolidacja mogła się odbyć bez nas. Nie jest to najgorsza sytuacja, bo gwarantuje nam, że nie będziemy uprzedmiotowieni w tej grze, która się właśnie zaczyna. A widać to choćby po zainteresowaniu prywatyzacją giełdy w Sofii.

I od przebiegu tych dwóch procesów zależeć będzie to, kiedy u nas będzie mogło powstać centrum regionalne. Myślę, że wszystko się wyjaśni w ciągu najbliższych trzech, pięciu lat. Wtedy karty będą rozdane.

GPW chce wziąć udział w prywatyzacji giełdy w Sofii. Czy może Pan potwierdzić, że chce także kupić giełdę w Lublanie, o czym mówi się od kilku dni?

Nie mogę tego potwierdzić.

Jaki pakiet akcji tej giełdy można kupić?

Reklama
Reklama

Nie wiem, bo nie jesteśmy uczestnikiem projektu nabycia akcji giełdy w Lublanie. Tamtejsza giełda jest własnością prywatną, więc - teoretycznie - każdy pakiet może wchodzić w grę, nawet 100 proc.

Jak Pan ocenia informacje o tym, że OMX jest gotowa zaoferować za parkiet w Lublanie 5,5 mln USD?

Z czystej ciekawości zrobiliśmy bardzo roboczą wersję wyceny tamtejszej giełdy i za pakiet 100 proc. wyszło nam więcej. Mogę nawet powiedzieć, że znacząco więcej niż te 5,5 mln USD.

O ile więcej?

Znacząco więcej, gdybym był sprzedającym.

Reklama
Reklama

Gdyby więc, oczywiście teoretycznie, GPW chciała kupić giełdę w Lublanie, to mogłaby przebić ofertę OMX?

Uważam, że pieniądze nie są istotne z punktu widzenia budowania pewnej wizji przyszłości rynku w regionie. Mamy do czynienia z falą wielkiego zainteresowania naszym regionem ze strony co najmniej trzech czołowych giełd w Europie: OMX, Deutsche Börse i - w mniejszym stopniu - także Euronextu. Warszawska giełda nie może się zachować pasywnie i też musi się "rozpychać". Z tego punktu widzenia 5,5 mln USD to nie jest kwota, która robi na mnie specjalne wrażenie.

A 10 mln USD?

Też nie.

Mamy prywatyzację Sofii i sprzedaż Lublany. Czy GPW myśli też o przejęciu innych giełd w regionie?

Reklama
Reklama

Giełda w Budapeszcie należy do instytucji austriackich, a Wiedeń jest naszym konkurentem w regionie i nie widzę tu możliwości aktywnego uczestnictwa. Inne giełdy przyjmują kurs na całkowitą niezależność. Ale mogę zapewnić, że rok 2007 będzie z pewnością rokiem naszej aktywnej polityki w dziedzinie horyzontalnej integracji w regionie. Nie będzie to tylko wykorzystywanie powstałych okazji, ale także stwarzanie okazji.

Wspomniał Pan, że Warszawa musi stworzyć tzw. kompetencję regionalną. Tymczasem w Polsce mamy z tym spory problem, szczególnie jeśli chodzi o analityków. Choć CEZ zadebiutował na GPW prawie trzy miesiące temu i jest największą spółką na naszej giełdzie, chyba żaden polski analityk się nim nie zajmuje. Gros specjalistów zajmujących się firmami paliwowymi, także polskimi, to Węgrzy.

Właśnie. Niedawno przeczytałem w "Parkiecie" duży, utrzymany w bardzo optymistycznym tonie tekst na temat sytuacji na rynku analiz finansowych. Wniosek był taki, że jest dobrze. A ja uważam, że wcale nie jest dobrze. Nie wszystkie branże reprezentowane na GPW przez polskie firmy są "pokryte" przez analityków, a analiz spółek zagranicznych nie ma wcale. To poważny problem.

Dziękuję za rozmowę.

fot. Andrzej Cynka

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama