Reklama

Beneficjenci dostali w grudniu 1,4 mld zł z funduszy unijnych

Publikacja: 20.01.2007 08:11

Coraz szybciej wydajemy środki unijne. W grudniu ub.r. na konta beneficjentów pomocy unijnej trafiło ponad 1,4 mld zł. - To rekordowy poziom - podkreśla Grażyna Gęsicka, minister rozwoju regionalnego. - To więcej niż przez cały 2005 rok - mówi Jerzy Kwieciński, wiceminister rozwoju.

W sumie do końca 2006 roku Polska wydała ponad 10,5 mld zł w ramach siedmiu programów operacyjnych na lata 2004-2006 oraz dwóch inicjatyw wspólnotowych (Equal i Interreg). Daje to ponad 32 proc. środków, które UE przyznała nam do wykorzystania w latach 2004-2006 (zgodnie z unijną zasadą n+2 muszą one zostać wydane do końca 2008 r.; jeśli tak się nie stanie, przepadną).

Nie udało się jednak zrealizować przyjętej przez rząd w marcu ub.r. prognozy wydatków z funduszy unijnych. Zakładała ona, że wydatki w 2006 r. zamkną się kwotą ponad 12 mld zł. - Zrealizowaliśmy rządowy plan w 70 proc. Jednak jako ministerstwo zakładaliśmy, że wydamy około 8 mld zł. To premier Kazimierz Marcinkiewicz podniósł poprzeczkę do 12 mld zł - tłumaczy J. Kwieciński. Dodaje, że wydatki w 2006 r. stanowią 130 proc. minimum, jakie Polska musiała wykorzystać, by nie stracić środków unijnych.

Resort planuje, że w tym roku do beneficjentów ma trafić 15,7 mld zł. Oznacza to, że do końca tego roku może zostać wykorzystane 70 proc. całej alokacji na lata 2004-2006. Jednak nie wszystkie programy operacyjne są realizowane poprawnie. Oprócz tych, które osiągają dobre wyniki (chodzi np. o zintegrowany program regionalny czy też Rozwój Zasobów Ludzkich), są też takie, w których już w tym roku może dojść do utraty unijnych pieniądzy. Przede wszystkim jest to program wsparcia rybołówstwa. Mimo że do tej pory wydano z niego ponad 37 proc. alokacji, to - co podkreśla J. Kwieciński - pieniądze te poszły na złomowanie kutrów rybackich. - W innych działaniach, jak wsparcie dla portów rybackich czy też promocja rybołówstwa, wydatkowanie idzie słabo - mówi wiceminister.

Nie należy więc się dziwić, że wśród urzędów najgorzej wydających środki unijne minister Gęsicka wymieniła Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, która odpowiada za realizację programu rybnego. Na czarnej liście znalazły się jeszcze Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Agencja Rozwoju Przemysłu.

Reklama
Reklama

Wśród prymusów, którzy zostali pochwaleni przez G. Gęsicką, znalazł się m.in. minister transportu Jerzy Polaczek. Nadzorowany przez jego resort program transportowy odnotował największą dynamikę wydatkowania środków unijnych. Dzięki temu Polska nie musiała zwracać UE pieniędzy z tego programu, choć jeszcze w połowie ub.r. wydawało się to niemożliwe do osiągnięcia.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama