Jak dziś wygląda praktyka reguły Miltona Friedmana

Kontrolerzy tak długo dręczą kontrolowa-nego, aż ten po kilku tygodniach kontroli wręcza im bakszysz w postaci bombonierki

Publikacja: 20.01.2007 08:57

Rządy nie uczą się niczego. Tylko ludzie się uczą. Tak mawiał Milton Friedman, zmarły niedawno wybitny ekonomista amerykański znany z trafnych spostrzeżeń. Można przytaczać wiele dowodów na prawdziwość tego spostrzeżenia Friedmana, laureata Nagrody Nobla z 1976 roku.

Kilka lat temu miałem okazję uczestniczyć jako ekspert jednej z organizacji pracodawców w posiedzeniu Komisji Trójstronnej. Przedmiotem posiedzenia była dyskusja nad projektem ustawy o swobodzie prowadzenia działalności gospodarczej. Po wysłuchaniu logiki projektu zadałem pytanie pani wiceminister referującej zamysł ustawy, czy dobrze zrozumiałem, że do utworzenia nowej firmy pod rządami projektowanej ustawy wystarczy przejście przez jedną procedurę rejestracyjną w ciągu jednego dnia, a cała operacja ma kosztować 100 złotych. Pamiętałem bowiem, że według badań Banku Światowego w tamtym czasie osoba rejestrująca firmę musiała przejść przez kilkanaście procedur, operacja trwała ponad miesiąc, a koszt operacji wynosił blisko 25 procent rocznego PKB na mieszkańca. Światowym liderem w prostocie rejestracji firmy była wtedy Australia, gdzie wystarczyły dwie procedury w dwa dni za 2 procent rocznego PKB per capita. Pani minister potwierdziła zamiar przesunięcia Polski z początku drugiej połowy rankingu światowego na pierwsze miejsce, przed Australię.

Sprawa wyglądała obiecująco: była wola polityczna wyrażana przez rząd w osobie wicepremiera, a partnerzy społeczni z Komisji Trójstronnej nie zgłaszali większych zastrzeżeń. Już wtedy zacząłem się zastanawiać, w którym miejscu i kiedy zacznie mi wyrastać kaktus na dłoni. Wkrótce bowiem okazało się, że przesuwa się na kolejne lata uruchomienie tej ustawy w kształcie ogołoconym z radykalnych posunięć. Jeszcze przez wiele lat będziemy gonili Australię.

Duch ustawy został utopiony w tak zwanych uzgodnieniach międzyresortowych. Urzędnicy kilku ministerstw po uważnej lekturze projektu ustawy zorientowali się, że gdyby miała ona przejść w proponowanej formie, to w krótkim czasie musieliby udać się na zieloną trawkę z powodu braku zajęć. Przejście przez kilkanaście procedur rejestracyjnych oznacza przecież wiele odpowiedzialnej pracy urzędników i ich przełożonych. Jeszcze większy tłok na zielonej trawce zrobiłby szaleńczy pomysł radykalnego ograniczenia czasu i liczby kontroli w przedsiębiorstwach, jak to zapisali najwyraźniej pozbawieni wyobraźni autorzy projektu ustawy. Nie wspomnę tu o zagrożeniu dla ulubionej zabawy kontrolerów, którzy tak długo dręczą kontrolowanego, aż ten po kilku tygodniach kontroli wręcza im bakszysz w postaci, na przykład, bombonierki.

Uzgodnienia międzyresortowe ujawniły oczywiście ogrom prac legislacyjnych, jakie trzeba wykonać, by dopasować resztę krajowego ustawodawstwa do zwariowanej ustawy. Stąd oficjalne wyjaśnienie niekończących się opóźnień z wprowadzeniem ustawy.

Kilka tygodni temu uczestniczyłem w konferencji ?Inwestorski Tor Przeszkód". Inwestorzy budowlani przedstawili ministrowi budownictwa długą litanię przystanków na torze przeszkód. Przypomnieli, że rok wcześniej jeden z poprzedników ministra obiecał zmniejszyć liczbę przeszkód. Obietnicy nie dotrzymał, bo pewnie kolejni ministrowie zapomnieli o wszystkim opowiedzieć swoim następcom. Nie ma sprawy, powiedział zdumionym inwestorom nowy minister urzędujący od miesiąca. Chcemy zbudować 3 miliony nowych mieszkań, zatem spełnimy większość waszych postulatów, bo są one słuszne. Widzę za to inne zagrożenie. Eksperci ministerialni obliczyli, że zabraknie nam 300 tysięcy ludzi do pracy.Pana ministra czekają teraz uzgodnienia międzyresortowe. Zagrożeni poczuli się pracownicy nadzoru budowlanego i już w trakcie konferencji wdali się w utarczkę słowną z ministrem. Zanosi się na to, że i tym razem zadziała reguła Miltona Friedmana. Tylko pan minister jeszcze o tym nie wie.

Gospodarka
Polska-Austria: Biało-Czerwoni grają o pierwsze punkty na Euro 2024
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży
Gospodarka
Duże obroty na GPW podczas gwałtownych spadków dowodzą dojrzałości rynku
Gospodarka
Sztuczna inteligencja nie ma dziś potencjału rewolucyjnego
Gospodarka
Ludwik Sobolewski rusza z funduszem odbudowy Ukrainy
Gospodarka
„W 2024 r. surowce podrożeją. Zwyżki napędzi ropa”
Gospodarka
Szef Fitch Ratings: zmiana rządu nie pociągnie w górę ratingu Polski