Piotr Woźniak, szef resortu gospodarki, chce odwołać większość członków rady Polskiej Organizacji Turystycznej. Chodzi o konflikt, jaki powstał wokół przyszłych losów POT.
Ministerstwo Gospodarki opracowało projekt, zgodnie z którym organizacja turystyczna miałaby zostać połączona z Polską Agencją Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Z fuzji tych dwóch podmiotów powstałaby Polska Organizacja Promocji Gospodarczej i Turystycznej. Przedstawiciele POT stwierdzili, że oznaczałoby to zepchnięcie interesów branży turystycznej na margines. I zaczęli blokować powołanie nowego prezesa rady POT. Jedyną kandydatką zgłoszoną przez resort gospodarki była Mirosława Boryczka, była dyrektor generalna MG. Aby mogła ona objąć stanowisko prezesa, rada POT musi ją zaopiniować. Do dzisiaj nie udało się tego zrobić, bo na kolejnych posiedzeniach rady nie zbierało się kworum.
W tym momencie wiadomo już, że do fuzji POT i PAIiIZ nie dojdzie. Branża turystyczna, nie mogąc osiągnąć porozumienia z ministrem Woźniakiem, poszła z problemem do Kancelarii Premiera. I tam zyskała poparcie. Z każdym dniem maleją szanse na to, aby M. Boryczka została prezesem POT. Na to stanowisko typowanych jest kilku innych kandydatów.
Minister Woźniak jednak nie ustępuje. Chce odwołać większość członków 18-osobowej rady POT. Jednak może to uczynić wyłącznie na wniosek organów, które zgłosiły odpowiednich członków do rady. Sześciu spośród nich jest rekomendowanych przez administrację rządową, sześciu przez branżę turystyczną i kolejnych sześciu - przez samorządy. Szef MG rozesłał do tych organów pisma. - Obowiązkiem członków Rady POT jest stawianie się na posiedzeniach. Jeżeli tego nie robią, to znaczy, że nie wypełniają swoich zadań - mówi minister Woźniak. - To prowadzi do paraliżu prac POT. Dlatego będę domagał się odwołań - dodaje.
Ze źródeł zbliżonych do Kancelarii Premiera dowiedzieliśmy się jednak, że działania ministra gospodarki związane z POT oceniane są nieprzychylnie. W kręgach Prawa i Sprawiedliwości dochodzi w tej sprawie do nieporozumień.