Za tonę aluminium płacono wczoraj w Londynie prawie tyle samo co przed tygodniem. Obecna cena jest o około 60 USD niższa od średniej dla kończącego się pierwszego półrocza. W najbliższym czasie nie należy spodziewać się znaczących zmian cen tego metalu, bo na ich poziom wpływają różne, nawzajem znoszące się czynniki.
Za wzrostem cen aluminium powinna na przykład przemawiać wczorajsza informacja o spadku zapasów tego metalu. Rezerwy monitorowane przez International Aluminium Institute były w maju o 2,2 proc. mniejsze niż w kwietniu. Wynosiły 1,55 mln ton, czyli
o 6 proc. mniej niż w maju zeszłego roku. Liczby podawane przez ten londyński instytut są jednak coraz mniej miarodajne dla całego rynku, gdyż nie zawierają danych z Chin i Rosji.
Tymczasem Chiny w tym roku ograniczyły zarówno eksport (o 46,2 proc.), jak i import (26,9 proc.) aluminium, co świadczy o tym, że maleje ich wpływ na sytuację na światowym rynku tego metalu.
Wzrostowi cen wszystkich metali będzie też zapewne sprzyjać fala fuzji i przejęć, jaka przetoczyła się przez ten sektor. Ich wartość w ub.r. podwoiła się do 77,4 mld USD. Spółki łączą się, by sprostać rosnącemu popytowi, a konsolidacja rynku zwykle oznacza mniejszą konkurencję.