"Piątkowe dane o inflacji na poziomie 2,6% były nawet lepsze od oczekiwań i zostały odebrane zupełnie neutralnie przez rynek. Gorzej natomiast wygląda deficyt na rachunku obrotów bieżących na poziomie 1,202 mld euro. To wystraszyło nieco graczy i złoty osłabił się na koniec dnia" - powiedział analityk banku Pekao SA, Marcin Bilbin.
W efekcie złoty, który rano wyraźnie przełamał granicę 3,75 za euro i osiągnął nawet poziom 3,7420, po danych wrócił powyżej 3,75 za euro.
"Co prawda poziom C/A jest jeszcze na bezpiecznym poziomie i jest finansowany przez transfery z Unii Europejskiej, ale jego dalsze pogłębianie się jest bardzo prawdopodobne i wtedy zacznie być już nie wesoło" - ostrzega analityk Pekao SA.
Według Marcina Bilbina uważać należy także na rynki zewnętrzne.
"Polska cały czas jest postrzegana jako rynek wschodzący i dziś, wobec pozytywnego sentymentu do ryzyka korzystamy na tym. Oczekuje jednak, że wkrótce może to sie skończyć i wówczas nastąpi odwrót inwestorów i spadek wartości złotego. Dlatego w najbliższym czasie doradzam dużą ostrożność" - kończy Marcin Bilbin.