W reakcji na wczorajszy komunikat Instalu Kraków, że firma Inwestycyjna Leopard odstąpiła od wstępnej umowy kupna osiedla Śliczna (cztery budynki mieszkalne), notowania giełdowej spółki spadły. Przypomnijmy, że budowlano-montażowe przedsiębiorstwo liczyło z tego tytułu na wpływ gotówki w wysokości blisko 78 mln zł. W środę na zamknięciu notowań jedna akcja Instalu Kraków kosztowała 25,9 zł, po spadku o 2,1 proc. W ciągu dnia handlowano nimi nawet po 23,23 zł.
- W piątek obie strony mają się stawić u notariusza. Nie można wykluczyć, że do tego czasu jeszcze dojdziemy do porozumienia. Abstrahując od całego zamieszania, uważam, że interes spółki i jej akcjonariuszy jest należycie zabezpieczony - mówi Piotr Juszczyk, prezes giełdowego przedsiębiorstwa.
Nie udało nam się wczoraj skontaktować z władzami firmy Inwestycyjnej Leopard. Jej pracownicy poinformowali nas tylko, że w najbliższych dniach kierownictwo spółki będzie otwarte na rozmowy z giełdową firmą. Leopard zainwestował w projekt Śliczna około 26,5 mln zł. Nieoficjalnie wiadomo, że 12 mln zł to gotówka, a reszta to nakłady na wykończenie budynków. - Kwota ta zostanie zatrzymana na poczet ewentualnych roszczeń odszkodowawczych wobec naszego partnera - dodaje P. Juszczyk. W umowie przedwstępnej zastrzeżono, że z tytułu kary umownej Instal może żądać 20 mln zł.
Leopard jako przyczynę odstąpienia wskazuje, że rada nadzorcza giełdowej spółki nie wyraziła zgody na obciążenie kupowanej nieruchomości hipoteką. Ta zaś miała zabezpieczyć jej kredyt udzielony przez bank. Prezes Instalu nie zgadza się z takim tłumaczeniem niedoszłego kupca.
- To tylko wymówki. Prawdziwych powodów szukałbym w problemach w sfinansowaniu tego projektu - ocenia szef krakowskiej spółki.