Ministerstwo Finansów nie rezygnuje z podwyżek akcyzy na papierosy i tytoń. W najbliższym czasie projekt stosownej ustawy, która jest solą w oku koncernów tytoniowych, trafi na posiedzenie Komitetu Stałego Rady Ministrów, a stamtąd już pod obrady rządu.
Prawo UE zobowiązuje Polskę do "dojścia" do stawki 64 euro na 1000 papierosów. Obowiązujący w tej chwili podatek oscyluje w granicach 42 euro za 1000 sztuk. Składa się z części "ad valorem" (33,7 proc. maksymalnej ceny detalicznej) oraz stałej stawki 80,87 zł na każde 1000 sztuk. Rząd może więc dojść do poziomów wymaganych przez Brukselę różnymi sposobami. Jeżeli w górę pójdzie stawka kwotowa, najbardziej podrożeją papierosy tanie. Jeżeli stawka procentowa - większa podwyżka dotknie droższych wyrobów tytoniowych. Dlatego od kilku miesięcy różni producenci zabiegają w resorcie o przyjęcie korzystniejszych z ich punktu widzenia rozwiązań. W końcu, po wielu spotkaniach z branżą, MF zdecydowało się na to, by w 2008 r. akcyza wynosiła 134,18 zł/1000 sztuk plus 25 proc. maksymalnej ceny. W 2009 r. stawki mają wzrosnąć do 173,66 zł/1000 sztuk plus 25 proc. ceny. - Dobraliśmy współczynniki tak, by skala wzrostu w każdej grupie cenowej była jak najmniejsza - tłumaczy Jacek Dominik, wiceminister finansów.
O ile z takiego rozwiązania zadowolone są Philip Morris i British American Tobacco, to pozostałe koncerny skarżą się, że opłacalność produkcji tańszych paczek zmaleje. - Rzeczywiście, nastąpi spłaszczenie różnic cenowych między najtańszymi a najdroższymi papierosami. Inaczej jednak nie da się podwyżki przeprowadzić - przyznaje Jacek Dominik.
Ostatecznie o losach akcyzy zdecyduje Sejm - o ile w ogóle posłowie zechcą i zdążą projektem się zająć.