W środę w Nowym Jorku było sporo powodów, by sprzedawać akcje. Na rynek powróciły obawy, że kryzys w nieruchomościach uderzy w zyski firm i dynamikę wzrostu gospodarki. Zwiększyło się prawdopodobieństwo recesji. Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) zredukowała tegoroczną prognozę wzrostu PKB USA z 2,1 proc. do 1,9 proc. W sierpniu amerykańskie firmy stworzyły najmniej nowych miejsc pracy od czerwca 2003 r. Wczoraj pojawiła się tez prognoza, że w przyszłym roku nieruchomości biurowe mogą stanieć o 15 proc., co byłoby największym spadkiem od recesji w roku 2001.W lipcu na rynku wtórnym domów podpisano najmniej umów kupna-sprzedaży od sześciu lat. Wartość indeksu tego segmentu obniżyła się o 12,2 proc. Najbardziej traciły spółki finansowe z Citigroup i JP Morgan Chase na czele. Dziennik "Wall Street Journal" napisał, że mogą one słono zapłacić za działalność swoich inwestycyjnych wehikułów finansowych. W niełasce były też akcje Lehman Brothers Holdings i Morgana Stanleya. Citi Investment Research uważa, że ich zyski spadną, gdyż inwestorzy coraz rzadziej decydują się na ryzykowne transakcje. Na wartości nadal traciła firma Mattel, największy na świecie producent zabawek, który ściąga z rynku niebezpieczne produkty nafaszerowane ołowiem. Analitycy Lehman Brothers twierdzą, że zwiększająca się liczba przypadków niewypłacalności na amerykańskim rynku kredytowym zaszkodzi też europejskim bankom inwestycyjnym. Z tego powodu obniżyli rekomendacje dla Deutsche Banku i Credit Suisse oraz ceny docelowe ich akcji. Kursy poszły w dół. Oprocentowanie jednodniowych depozytów w euro osiągnęło najwyższy poziom od sześciu lat i pojawiły się apele, by Europejski Bank Centralny zwiększył płynność rynku. Tuż przed godziną 18.00, kiedy nowojorski wskaźnik Standard&Poor?s 500 miał na minusie 1,3 proc., europejski indeks Dow Jones Stoxx 600 tracił, 1,7 proc. W Hongkongu, gdzie w sierpniu sprzedaż domów wzrosła o 75 proc., indeks Hang Seng po raz pierwszy zakończył sesję powyżej 24 tysięcy punktów.

Parkiet