Reklama

Czy Wielka Brytania będzie kolejnym epicentrum wstrząsów finansowych?

Jest już pierwsza ofiara na rynku ryzykownych kredytów hipotecznych. Nazywa się Victoria Mortgages

Publikacja: 12.09.2007 07:32

Czy Wielkiej Brytanii grozi taki kryzys jak na rynku hipotecznym w USA? Jest pierwsza ofiara, gdyż z ochrony sądowej musiała skorzystać firma Victoria Mortgages, udzielająca ryzykownych kredytów. Coraz więcej Brytyjczyków szuka porady, gdyż mają problemy ze spłatą zobowiązań. Rośnie liczba bankructw. Wartość zaciągniętych kredytów konsumenckich i hipotecznych osiągnęła rekordowy poziom i jest wyższa od prognozowanego na ten rok produktu krajowego brutto.

W ubiegłym roku do Citizen Advice (poradniczej organizacji charytatywnej) zgłosiło się 1,7 miliona osób, 20 proc. więcej niż rok wcześniej, a każdego roboczego dnia załatwiano 6600 spraw. Liczba pytań dotyczących bankructw w 2006 roku zwiększyła się o 50 proc. W 2005 r. odnotowano 25 tys. przypadków niewypłacalności, w ubiegłym zaś już 107 tys.

Dziesięć lat boomu

Rosnące problemy ze spłatą pożyczek to rezultat dziesięcioletniego boomu kredytowego, kiedy banki i inne instytucje finansowe prześcigały się w oferowaniu atrakcyjnych pożyczek konsumenckich i hipotecznych, przymykając oko na wypłacalność klientów. W przypadku zabezpieczonych kredytów hipotecznych liczba klientów mających trudności ze spłatą w 2006 r. zwiększyła się o 11 proc.

W tym roku z pewnością będzie jeszcze gorzej, gdyż zadłużenie Brytyjczyków bije rekordy. Firma konsultingowa Grant Thornton szacuje, że ich zobowiązania wynoszą 1,345 biliona funtów (2,69 biliona dolarów) i przewyższają prognozowaną na ten rok wartość produktu krajowego brutto.

Reklama
Reklama

Kolejny punkt zapalny

Dzięki kredytom gospodarka Wielkiej Brytanii szybko rośnie, bo w decydującym stopniu napędzają ją konsumenci. Ale co się stanie, kiedy ceny domów zaczną spadać, a coraz większa liczba kredytobiorców będzie ograniczać wydatki?

Niektórzy specjaliści właśnie Wielką Brytanię wskazują jako kolejny po Stanach Zjednoczonych zapalny punkt na finansowej mapie świata.

Ed Williams, dyrektor zarządzający specjalistycznego portalu Rightmove, poświęconego nieruchomościom, nie wierzy w taki scenariusz. Twierdzi, że mimo słabszego tempa wzrostu cen nie ma powodów do paniki. Przewiduje łagodne lądowanie. - Jest spowolnienie na rynku domów, ale nie sądzimy, by było tak dramatycznie, jak twierdzi się w niektórych raportach. Poza Londynem trwa to od roku, a więc jest to typowe łagodne lądowanie - uważa szef Rightmove.

Wcześniej ten portal narobił sporo zamieszania, graniczącego z paniką, informując, że, po raz pierwszy od roku, spadły ceny żądane przez sprzedających, chociaż zniżka wyniosła zaledwie 0,1 proc.

Według danych Banku Anglii, w lipcu brytyjskie banki udzieliły więcej kredytów hipotecznych, niż prognozowali ekonomiści. Liczba przyznanych pożyczek na zakup domów wyniosła 115 tys. - tyle samo, ile w poprzednim miesiącu.

Reklama
Reklama

Stopy słabo odczuwalne

Jednak wciąż wielu klientów brytyjskich banków nie odstraszają najwyższe stopy procentowe od sześciu lat. - Stopy procentowe nie są tak odczuwalne, jak można by oczekiwać - skomentował Vicky Redwood, ekonomista w Capital Economics. Jego zdaniem, Bank Anglii wciąż ma przestrzeń do podnoszenia kosztów kredytu. W sierpniu, według Homtrack, ceny domów nie zmieniły się, co było najgorszą dynamiką od listopada 2005 r. W Londynie w sierpniu ceny spadły po raz pierwszy w tym roku.

Po zamieszaniu na rynkach kredytowych banki zaczynają zaostrzać standardy i podwyższają oprocentowanie. - Niektórzy pożyczkodawcy wycofali swoje oferty kredytowe i nie przedstawili nowych - zauważa Ray Boulger, menedżer w Charcol, największym na Wyspach internetowym maklerze hipotecznym.

W poprzednim dziesięcioleciu ceny domów w Wielkiej Brytanii wzrosły trzykrotnie, do średnio 198 915 funtów (404 tys. dolarów). Działo się tak dlatego, że banki umożliwiały pożyczenie do pięciokrotności rocznych dochodów. Kelvin Donaldson, specjalista od rynku nieruchomości w Capital Weconomics, twierdzi, że na rynku brytyjskim jakość kredytów ryzykownych była wyżAle o tym będzie się można przekonać, kiedy ceny domów zaczną spadać.

Wymowna analiza FSA

Financial Services Authority, nadzorca rynku finansowego, przeanalizował 485 pożyczek subprime i stwierdził, że ponad połowa została przyznana klientom, od których nie wymagano udokumentowania dochodów. Co będzie dalej? - Kryzysy kredytowe zawsze były bolesne i nieprzewidywalne - zauważa Jeremy Grantham z magazynu "Fortune". Obecny stwarza szczególne powody do obaw, gdyż pojawia się jednocześnie z pierwszą globalną bańką spekulacyjną w wycenie aktywów. Jest też dużo nowych instrumentów finansowych, które mają na celu ryzyko rozłożyć lub je ukryć.

Reklama
Reklama

Sztorm zza Atlantyku

Na Wyspach kryzys amerykański mocno uderzył w bank hipoteczny Northern Rock. Do sierpniowego kryzysu swoją działalność finansował głównie kredytami i nagle to źródło wyschło na skutek rozpowszechniającej się niechęci do instrumentów powiązanych z rynkiem hipotecznym. Teraz nasilają się spekulacje, że Northern Rock może zostać przejęty. Wśród potencjalnych nabywców są amerykański bank inwestycyjny Lehman Brothers i francuski Credit Agricole.

Tytuł pierwszej brytyjskiej ofiary kryzysu subprime w USA zdobyła spółka Victoria Mortgages, specjalizująca się w pożyczkach dla osób o problematycznej wiarygodności. W miniony poniedziałek, z powodu zaburzeń na rynkach kapitałowych, nadzór rynku finansowego (FSA) wprowadził do niej zarząd komisaryczny, który sprawuje KPMG. Spółka przestała udzielać nowych kredytów. Właścicielem Victoria Mortgages, stosunkowo niewielkiej firmy hipotecznej, jest amerykański fundusz Venturian Capital.

Mimo rosnącego zaniepokojenia bankowcy wciąż podkreślają różnice między rynkiem amerykańskim a brytyjskim. Bank HBOS przypomniał, że wartość domów w Stanach 2,5 razy przekracza wartość kredytów do spłacenia i w rosnącej liczbie przypadków ten współczynnik spada. W Wielkiej Brytanii wartość domów 3,5 razy przekracza wartość zobowiązań ich właścicieli.

Niebezpieczny wskaźnik

Reklama
Reklama

Crispin Odey, znany na Wyspach menedżer funduszu hedgingowego, ostrzegł inwestorów przed niebezpieczeństwami czyhającymi na rynku nieruchomości. Martwi go, że główne banki brytyjskie po latach "szalonej akcji kredytowej" mają wskaźnik pożyczek do depozytów na poziomie ponad 130 proc. Sprawia to, że rynek overnight (kredyty jednodniowe) zależy od banków zagranicznych.

Guardian, Reuters, financialdirectory

komentarze

Robert Barrie

GŁówny ekonomista ds. brytyjskich w Credit Suisse

Reklama
Reklama

Na pewno nie ma groźby załamania, choćby podobnego do tego w USA. Zadłużenie rzeczywiście jest duże, ale dotyczy głównie kredytów hipotecznych, które nie odgrywają wielkiej roli w kontekście całej gospodarki. Trzeba pamiętać, że u nas nie buduje się tyle, ile w Stanach, proszę porównać chociażby liczbę

rozpoczętych inwestycji budowlanych. Znaczenie

zadłużenia dla gospodarki ograniczają ponadto dwa czynniki: pewien luz, jaki ma bank centralny w podnoszeniu stóp procentowych, oraz reakcja instytucji finansowych, trzymających rękę na pulsie. Wprawdzie banki wykonują pewne ruchy utrudniające dostęp do kredytu, ale jest to przede wszystkim konsekwencja kryzysu w Stanach Zjednoczonych, a nie obawa przed rozwojem sytuacji na rynku miejscowym. Generalnie realia europejskie są inne niż amerykańskie.

Dr George Buckley

Główny ekonomista ds. brytyjskich w Deutsche Bank

Reklama
Reklama

Poziom długu hipotecznego jest w rzeczy samej bardzo wysoki i analogie do Stanów Zjednoczonych są uzasadnione. Zresztą duża część Europy Zachodniej jest tak naprawdę zadłużona na poziomie zbliżonym do Ameryki.

Bank Anglii będzie musiał odpowiedzieć na te dane podniesieniem stóp procentowych, co budzi obawy kredytobiorców. Dodajmy, że obawy słuszne, gdyż już dziś dostęp do kredytu konsumenckiego jest trudniejszy niż przed kilkoma miesiącami. Ponadto ograniczona przez decyzję banku konsumpcja nie może nie odbić się na wzroście PKB, choć nie przesadzałbym z siłą tego oddziaływania. Mimo wszystko myślę, że jeszcze w tym lub następnym kwartale zaobserwujemy spowolnienie wzrostu gospodarczego.

Finansiści z City ostro podbijają ceny gruntów

Bankowcy z londyńskiej dzielnicy finansów City

przyczynili się nie tylko do gwałtownego wzrostu cen nieruchomości w stołecznym Londynie, ale też windują ceny gruntów w rejonach wiejskich. Rosną one najszybciej od 30 lat. Prawie jedna trzecia kupujących to przedstawiciele świata finansów, którzy

inkasują olbrzymie premie i część tych pieniędzy przeznaczają na zakup wiejskich posiadłości, gdzie razem z rodzinami spędzają weekendy. Od czerwca 2006 do czerwca 2007 ceny gruntów rolnych na Wyspach wzrosły o 27,3 proc. - szacuje firma Knight Frank. Ceny powierzchni mieszkalnej w Londynie rosły jeszcze szybciej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama