Kazachstan jest zainteresowany transportem ropy naftowej przez terytorium Białorusi, a także przetwarzaniem surowca w tamtejszych rafineriach - stwierdził Karim Masimow, szef kazachskiego rządu. Oznacza to, że paliwo z Azji Środkowej mogłoby teoretycznie docierać przez rurociąg "Przyjaźń" również do Polski. Warszawa stara się, aby surowiec z Kazachstanu płynął do polskich rafinerii, ale magistralą omijającą Rosję, czyli rurą Odessa-Brody-Gdańsk.
Karim Masimow, który przebywa z wizytą w Mińsku, nie wspominał jednak o dostawach ropy do Polski. Transport surowca nad Wisłę przez rurociąg "Przyjaźń" stoi pod znakiem zapytania również w kontekście budowy przez Rosję nowego rurociągu BTS na trasie Uniecza-Primorsk. W związku z tym projektem białoruska firma paliwowa Biełnieftiechim zmniejszyła inwestycje w ropociąg prowadzący do Polski. Obcięte zostaną wydatki na radiolinię wykorzystywaną do technologicznej obsługi "Przyjaźni".
Deklaracja kazachskiego premiera to sukces Białorusinów. Mińsk od czasu styczniowego konfliktu paliwowego z Rosją stara się dywersyfikować dostawy energii do kraju. Białoruska gospodarka uzależniona jest w 85 proc. od tanich rosyjskich surowców energetycznych. Kreml z kolei od dłuższego czasu zapowiada podwyżkę cen ropy i gazu. W celu zmniejszenia zależności od Rosji władze Białorusi zamierzają budować elektrownię atomową. W tamtejszym parlamencie znajduje się już projekt ustawy o alternatywnych i odnawialnych źródłach energii.
Nie wiadomo jednak, kiedy miałby powstać reaktor jądrowy.
Interfax