Magellan oraz MW Trade, firmy zajmujące się finansowaniem służby zdrowia, już wkrótce zadebiutują na giełdzie. MW Trade najpierw chce wejść na New Connect, później dopiero na GPW. Jak tłumaczą przedstawiciele obu spółek, popyt na zewnętrzne finansowanie ze strony placówek medycznych w Polsce jest znaczny. Na rozwój usług finansowych skierowanych do szpitali firmy chcą przeznaczyć pozyskane z giełdy środki. Tymczasem rząd planuje zmiany w służbie zdrowia z jej dofinansowaniem włącznie. Czy reforma wpłynie pozytywnie czy też negatywnie na popyt sektora medycznego na usługi takich firm, jak Magellan i MW Trade?
Na czym ma polegać reforma?
W ubiegły poniedziałek Ministerstwo Zdrowia przedstawiło zmiany, jakie chce wprowadzić w sektorze medycznym. Chodzi o dofinansowanie służby zdrowia, aby poprawić dostępność i jakość świadczonych usług. W tym roku wydatki na ten sektor mają wynieść 49 mld złotych, co stanowi 4,3 proc. produktu krajowego brutto. Tymczasem eksperci takich organizacji, jak Światowa Organizacja Zdrowia czy Bank Światowy, uważają, że minimalny poziom wydatków na służbę zdrowia, zapewniający przyzwoitą jakość usług tego sektora, to 6 proc. PKB. Według założeń Ministerstwa Zdrowia, taki poziom wydatków ma być osiągnięty już w 2011 roku. Jakie zmiany mają doprowadzić do osiągnięcia tego celu?
Rząd przedstawił dwie propozycje. Po pierwsze chce zwiększyć wymiar składki na obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne. Obecnie jest to 9 proc. Od 2009 roku składka ma rosnąć rokrocznie o 1 proc., osiągając docelowy poziom 13 proc. w roku 2012. Drugim źródłem dofinansowania sektora medycznego ma być przesunięcie środków zgromadzonych w funduszu pracy do NFZ. Do funduszu pracy trafia około 2,5 proc. wynagrodzeń. W bieżącym roku fundusz zgromadził 8 mld zł, z czego wydał tylko 7 mld zł. Jak widać, poprawiająca się sytuacja na rynku pracy (pieniądze z funduszu są wykorzystywane na wypłatę świadczeń dla bezrobotnych oraz na aktywizację zawodową społeczeństwa) doprowadziła do sytuacji, w której fundusz jest w stanie wygenerować nadwyżkę.
Bezrobocie spada, więc rząd uznał, że możliwe jest ograniczenie o połowę środków, jakie płyną do funduszu pracy i przekazanie ich do NFZ.