Od października zacznie obowiązywać ustawa wprowadzająca tzw. podatek Religi - która przewiduje, że to sprawcy wypadków drogowych będą finansowali leczenie ofiar. Pieniądze na ten cel będą przekazywane do NFZ przez ubezpieczycieli w formie ryczałtu ze składek OC kierowców. W najbliższych dniach oficjalny dokument, który ostatecznie rozstrzygnie udział podatku Religi w składce przypisanej, ma przedstawić Komisja Nadzoru Finansowego.
Niedawno resort finansów zastanawiał się, czy nie uznać podatku Religi za opłatę parafiskalną, której firmy byłyby jedynie płatnikiem. Zdaniem rynku, pozwoliłoby to uniknąć tzw. dźwigni procentowej. Chodzi o to, że ryczałt, który na razie określony jest na poziomie 12 proc., przy włączeniu go do składki może oznaczać dużo wyższy wzrost cen polis OC, nawet o 16 proc. Od składki przypisanej obliczane są bowiem np. prowizje agentów i różne inne opłaty. Zdaniem MF, włączenie podatku do składki nie będzie musiało się wiązać z automatycznym wzrostem kosztów dla kierowców. Decyzję o tym, czy podnieść ceny, podejmą bowiem firmy.
- Na razie czekamy na pełne stanowisko KNF i dopiero wtedy wydamy opinię na ten temat - mówi Piotr Piórek z Polskiej Izby Ubezpieczeń. - Jednak, naszym zdaniem, taka interpretacja dotycząca podatku Religi przyniesie dodatkowe koszty dla firm - dodaje P. Piórek.
Towarzystwa czekają na PZU
Cały rynek czeka, co zrobi PZU. Niedawno Jaromir Netzel, były prezes spółki, mówił, że zakład zachowa się jak narodowy ubezpieczyciel, co było interpretowane jako zapowiedź niepodwyższania cen.