Reklama

Tuż pod rekordem

Publikacja: 20.09.2007 09:51

Po wtorkowej decyzji FOMC

o obniżeniu w USA kosztu pieniądza o pół punktu procentowego i związanym z tym mocnym wzrostem amerykańskich indeksów nie można było oczekiwać niczego innego, jak równie mocnego rozpoczęcia notowań i na naszym rynku. To nie początek sesji był niewiadomą, ale zachowanie się popytu w dalszej części dnia. Okazało się, że popyt miał siłę i utrzymał początkowy poziom cen.

Otwarcie sesji było niemal euforyczne, co mogło owocować szybkim zredukowaniem zysków byków. Notowania ruszyły bowiem prawie 100 pkt nad zamknięciem sesji poprzedniej. Takie luki zdarzają się bardzo rzadko. Faktycznie lekki spadek nastąpił, ale szybko został wybroniony przez cały czas aktywny popyt. Przez większość sesji rynek poddawał się niewielkim wahaniom cen. Wyglądało na to, że tak będzie do końca dnia, co w niczym nie przeczyłoby twierdzeniu, że popyt spełnił swoje zadanie. Tym zadaniem było utrzymanie możliwie najwięcej z początkowych zysków. Okazało się, że nie tylko udało się je utrzymać, ale po 14.00 popyt nabrał jeszcze większej siły

i zobaczyliśmy nowe maksima sesji. W tym napływie optymizmu pomogły dane makro. Poznaliśmy dynamikę produkcji przemysłowej, która okazała się wprawdzie nieznacznie niższa od prognoz, ale za to również niższa okazała się inflacja na poziomie producentów w Polsce. Pół godziny później dowiedzieliśmy się, że również niższa od prognoz okazała się inflacja, ale już w USA i dotycząca towarów konsumpcyjnych. Nie bez znaczenia jest także fakt, że dla wielu graczy spadek z przełomu lipca i sierpnia był początkiem bessy. Teraz trzeba było to założenie skorygować.

Nowych rekordów wprawdzie jeszcze nie mamy, ale jest do nich bardzo blisko. Wydaje się, że atak na szczyty z lipca jest tylko kwestą czasu, i to dość krótkiego. Czy się powiedzie? Do tej pory popyt nie miał czym zaimponować. Nie popadajmy jednak ze skrajności

Reklama
Reklama

w skrajność. Pamiętna czwartkowa przecena, którą część prasy nazwała paniką, nie może się teraz zamienić w wyścig zakupów. Sytuacja nie uległa z dnia na dzień diametralnej zmianie. Nadal żyjemy w tym samym kraju i nadal mamy te same problemy. Nadal te same problemy mają Amerykanie. Nowe rekordy? Czemu nie, ale ze zdwojoną uwagą. Nie dajmy się ponieść euforii. Rynek jest śliski jak rzadko i tamten czwartek nie powinien być szybko zapomniany.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama