Godzina Czarów", często zwana także "Godziną Wiedźm", czyli ostatnia godzina notowań wygasających serii kontraktów terminowych i opcji, zawsze charakteryzowała się wzmożoną aktywnością inwestorów. Na tyle wzmożoną, że za każdym razem podnoszą się głosy mówiące o manipulacji. Podobnie było też tym razem.
Wiedźmy coraz śmielsze
Zaczęło się o godzinie 15.05 - czyli na 5 minut przed rozpoczęciem kwotowania kursu rozliczenia, gdy wartość indeksu WIG20 zaczęła gwałtownie spadać. W ciągu niespełna 10 minut obniżyła się o prawie 70 punktów. Gdyby ta wartość się utrzymała, oznaczałoby to 700 złotych zysku lub straty na każdym kontrakcie. Zysku dla tych, którzy wiedząc, w jakim kierunku pójdzie indeks, zajęli krótkie pozycje, a straty dla grających na wzrosty. Indeks pogłębiał straty przez pierwszą połowę kluczowej godziny, następnie strona popytu odzyskała trochę sił, ale nie udało jej się zniwelować nawet połowy strat z pierwszych 30 minut. Różnica między 15.05, gdy pojawiły się pierwsze zlecenia sprzedaży, a dołkiem z 15.39 wyniosła aż 82 punkty!
Temu wszystkiemu towarzyszyły gigantyczne obroty. Jeszcze o godzinie 15.10 obroty z całego dnia na WIG20 ledwo sięgnęły 767 mln złotych. "Godzina Czarów" zakończyła się wartością wolumenu przekraczającą 1,7 mld złotych, a dzień zamknął się na 1,96 mld. Tak duże obroty w ciągu godziny, biorąc pod uwagę, że nic szczególnego na świecie się nie wydarzyło, są wyjątkowe.
Mechanizm działania