Kolejne rekordy słabości dolara sprzyjają wzrostowi cen kruszców. Po trochę słabszym początku tygodnia wczoraj notowania złota w kontraktach grudniowych sięgnęły w Nowym Jorku poziomu 741,7 USD za uncję jubilerską, rosnąc o ponad 5 USD w porównaniu ze środą. Ceny mogą w każdej chwili znów wspiąć się do poziomu obserwowanego w poprzedni czwartek, kiedy w trakcie sesji płacono nawet 747,1 USD za uncję, najwięcej od czasu historycznych rekordów w 1980 r. po rewolucji irańskiej i sowieckiej interwencji w Afganistanie (wtedy uncja w kontraktach terminowych kosztowała nawet 870 dolarów). Analitycy wskazują, że są podstawy, by oczekiwać na rynku złota utrzymania silnego trendu wzrostowego, trwającego od połowy sierpnia. Amerykański dolar, w którym wyrażane są notowania złota, słabł wczoraj już szóstą kolejną sesję i za euro trzeba było płacić już 1,4189 USD. Dodatkowo znowu drożała ropa naftowa, wracając ponad granicę 80 USD za baryłkę. A droższa ropa oznacza większe zagrożenie inflacją, co z reguły skłania do inwestycji w kruszce, jako aktywa pozwalające się przed wysoką inflacją ochronić. Na rynku z dostawą natychmiastową złoto kosztowało wczoraj ok. 731 dolarów. Według ekspertów z Commerzbanku, w perspektywie dwóch tygodni kruszec może kosztować już 750 USD. Bank inwestycyjny Goldman Sachs w ostatnich dniach podniósł poziom docelowy, który notowania powinny osiągnąć w ciągu trzech miesięcy, do 775 USD, z 700 USD do tej pory. Za pół roku spodziewa się pokonania bariery 800 USD. Zyskuje także srebro. Wczoraj notowania wzrosły o 0,9 proc., do 13,66 USD za uncję z dostawą w grudniu.