Panie Prezesie, czy kryzys rządowy, jaki wybuchłby np. w wyniku aresztowania wicepremiera Leppera na kilka dni przed debiutem Petrolinvestu, zagroziłby temu debiutowi?
W moim przekonaniu nie. Trudno sobie wyobrazić, żeby akcja CBA w ministerstwie rolnictwa miała tak gigantyczny wpływ na rynek kapitałowy. Zresztą coś, co dzieje się w polskim resorcie rolnictwa, w ogóle nie ma wpływu na wiercenia ropy czy badania geologiczne, jakie prowadzimy w Kazachstanie i w Rosji. Polityczno-prawne ryzyko naszego projektu znajduje się właśnie w tych krajach, a nie w Polsce. Rynek finansowy w Polsce trochę się już uodpornił na kaprysy koalicji rządowych.
Andrzej Lepper był już wcześniej (we wrześniu 2006 r. - przyp. red.) wyrzucony z rządu i giełda w ogóle na to nie zareagowała. Zdymisjonowano go ponownie 9 lipca i też na GPW nic się nie stało.
Co mogło być zatem zagrożeniem dla debiutu Petrolinvestu?
Ryzyko było znikome. Musiałoby się wydarzyć coś w rodzaju 11 września, żeby debiut Petrolinvestu był zagrożony.