Ostatnie dni przyniosły zwiększenie zmienności na większości światowych parkietów. Rozjeżdżające się wstęgi Bollingera, wraz z coraz odważniejszym tworzeniem luk hossy (widoczne szczególnie na przykładzie giełd Europy Zachodniej - francuskiego indeksu CAC40 i niemieckiego DAX), wskazują na powrót entuzjazmu i wiarę w odbudowanie wartości sprzed kryzysu kredytów hipotecznych w Stanach Zjednoczonych. Strome odbicie, które dało się zauważyć w zeszłym tygodniu, skorelowane jest mocno z reakcją rynków amerykańskich na obniżenie stóp procentowych przez Fed. Nasdaq odrobił już straty, powstałe po zapoczątkowanych w ostatnim tygodniu lipca spadkach, a DJIA, jak i S&P 500 są bliskie osiągnięcia ponownie rekordowych wartości. Wszystko to za sprawą utworzenia się zwiastującej bardzo dobre czasy dla byków formacji spodka na wszystkich trzech wykresach.

Z opóźnieniem, ale podobnie, reagują właśnie rynki Europy Zachodniej - wybicie do góry z zawężonych przed decyzją Fed kanałów zmienności zwiastuje zdecydowany marsz w okolice szczytów sprzed ponad 2 miesięcy. Wyjątkiem jest tu, zdecydowanie silniej związany z rynkiem towarowym, indeks giełdy Londyńskiej - FTSE 100 nie utworzył spodka, a jedynie dość spłaszczoną, odwróconą formację głowy z ramionami. Brak luk hossy, pomimo sprzyjającej ich powstawaniu zwiększonej zmienności, tłumaczyć można rosnącymi cenami surowców, jak również zmniejszoną aktywnością inwestorów z europejskich rynków wschodzących - w tym Polski.

Kapitał z tego regionu nie przepływa do Londynu, bo nadal czeka na okazję do większej realizacji zysków. Dużo lepiej prezentują się rynki azjatyckie - kolejne luki hossy tworzone na wykresie indeksu Hang Seng pokazują, jak silny popyt generują same Chiny. Indeks giełdy w Szanghaju rośnie słabiej, ale cały czas do góry. Nikkei wydaje się, że przełamał opór wyznaczony przez zatrzymanie z początku sierpnia, co otwiera drogę do dalszych wzrostów.

PARKIET