Rosnąca zmienność na rynku akcji daje się we znaki zarządzającym funduszami inwestującymi na giełdach. Szczególnie tym, którzy wykorzystują strategię inwestycyjną CPPI (Constant Proportion Portfolio Insurance) decydują o lokowaniu aktywów funduszy z ochroną kapitału.
Ale zarządzający tradycyjnymi funduszami akcji też przyznają, że wysoka wartość wskaźnika ATR oznacza nastanie cięższych czasów - by ograniczyć ryzyko inwestycyjne, trzeba zmniejszyć w portfelu udział aktywów lokowanych na giełdzie. Zarządzający znajdują jednak też i dobre strony rosnącej zmienności: pojawia się szansa zarobku na niektórych opcjach i kontraktach terminowych.
Model CPPI sprawdza się dobrze w warunkach niskiej zmienności rynku. Model nakazuje bowiem zakup akcji w momencie, kiedy indeksy rynkowe rosną oraz sprzedaż akcji - kiedy spadają. Gdy rośnie zmienność rynku akcji, model wymusza coraz częstsze dokonywanie transakcji, w wyniku których generowane są pewne straty wartości majątku (ponieważ aktywa sprzedawane są po niższych, a kupowane po wyższych cenach). Stąd, aby bronić się przed takim działaniem, zarządzający może przyjąć trochę większą tolerancję dla wskazań modelu (reagować kupnem i sprzedażą akcji przy większych niż zazwyczaj odchyleniach indeksów od ustalonych poziomów bazowych), utrzymując tym samym niższe zaangażowanie w akcje.
Powody do niezadowolenia mają też uczestnicy takich podmiotów. - Wysoka zmienność oznacza zwykle niższe stopy zwrotu z funduszy, w zarządzaniu którymi stosowana jest strategia CPPI - przynaje Robert Fijołek. Rosnącą zmienność zarządzający funduszami akcji potrafią też dobrze wykorzystać. Bowiem im wyższa jest zmienność rynku akcji, tym wyższe jest ryzyko inwestowania na giełdzie, mniejszy popyt na walory spółek i tym samym wyższa cena opcji, które na nie opiewają. - Już niejednokrotnie udało nam się zarobić na opcji, którą kupiliśmy przy niskiej zmienności rynku akcji, a sprzedaliśmy, gdy zmiennośc rosła - opowiada Tomasz Korab, zarządzający funduszami Opera TFI.
Większość zarządzających przyznaje, że uzależnia swoje decyzje od wzrostu zmienności. Jednak jest ona raczej pochodną gorszych nastrojów na rynku niż bezpośrednim impulsem zmniejszania udziału akcji w portfelu. - Przyznaję, że w ostatnich miesiącach aktywa funduszu małych i średnich spółek w mniejszym niż dopuszczalny statutem stopniu lokowałem na giełdzie, by ograniczyć ryzyko inwestycyjne - mówi Andrzej Pawłowski, zarzadzający w Skrabiec TFI. Wtórują mu i inni zarządzający funduszami akcji. Choć nie wszyscy. - Wzrost zmienności nie ma wpływu na moje decyzje inwestycyjne - mówi Piotr Przedwojski z BZ WBK AIB TFI.