Z informacji, do których dotarł "Parkiet", wynika, że rosną naciski ministerstwa skarbu na zarząd Polskiej Grupy Energetycznej. Trwają rozgrywki o to, żeby jak najprędzej zwołać posiedzenie rady nadzorczej należącej do tego holdingu spółki PGE-Energia. Po co rada ma się tak pilnie zbierać?
Przypuszczalnym powodem jest chęć oddelegowania do pełnienia obowiązków prezesa PGE-Energia jednego z członków rady nadzorczej. A w gronie tym znalazł się nie tak dawno Jacek Socha. Jeszcze w tym roku był on prezesem całej PGE (wtedy holding funkcjonował pod nazwą Polskie Sieci Elektroenergetyczne). Ze stanowiska tego Jacek Socha jednak zrezygnował. Nieoficjalnie wiadomo, że do odwołania dążyli związkowcy, którzy chodzili w tej sprawie do premiera.
Teraz jednak sprawa wygląda inaczej. Można odnieść wrażenie, że MSP dostało "z góry" polecenie, aby do zmian kadrowych w PGE i jej najważniejszej spółce córce (w PGE-Energia znajduje się osiem spółek dystrybucyjnych i Zespół Elektrowni Dolna Odra) doprowadzić. W tle całej tej sprawy pojawia się nazwisko posła Tomasza Dudzińskiego, który był jednym z autorów kampanii wyborczej PiS. Jest on związany z Lublinem. Tak jak Jacek Socha.
I trwa prawdziwa żonglerka nazwiskami. Kilka dni temu do zarządu Polskiej Grupy Energetycznej wprowadzono poleconego przez Ministerstwo Gospodarki Lecha Suchcickiego. Tego samego dnia na liście wiceprezesów PGE pojawił się Konrad Miterski. Dwa dni później, po rozważeniu całej sytuacji, sam zrezygnował z pełnienia tej funkcji.
Teraz sprawa rozgrywa się o losy pozostałych szefów Polskiej Grupy Energetycznej, przede wszystkim o wiceprezesa Henryka Baranowskiego, który jednocześnie szefuje radzie nadzorczej spółki PGE-Energia.